Prezes Orła Kcynia borykającego się z problemami finansowymi zaznaczył, że pieniądze zwrócone z dotacji przyznanej Orionowi Dziewierzewo trafiły do innych klubów w ramach małych grantów a nie wszyscy o podziale środków wiedzieli. Dlatego apelował o uczciwą informację dla wszystkich klubów i sprawiedliwe podzielenie środków w ogłoszonym konkursie.

 Tomasz Zmudziński zawnioskował o podział jawny środków zwróconych z Oriona w drodze konkursu fot. Sylwia Wysocka
Tomasz Zmudziński zawnioskował o podział jawny środków zwróconych z Oriona w drodze konkursu fot. Sylwia Wysocka

     Prezes MLKS Orzeł Kcynia Tomasz Zmudziński przyszedł na sesję Rady Miejskiej w Kcyni, by wnioskować o pomoc dla klubu. Żałosny głos prezesa został jednak odebrany jako atak na radnych, których zachęcał do pracy społecznej na rzecz klubu, tak jak pracują członkowie zarządu, trenerzy, rodzice zawodników. Liczył, że otrzyma część środków ze zwrotu dotacji przez klub piłkarski Orion Dziewierzewo, który wycofał się z rozgrywek. Jednak, jak się okazało, pieniądze te zostały już rozdzielone, oni natomiast jako klub, kilkukrotnie interweniujący u burmistrza Marka Szarugi w tej sprawie o nowym rozdaniu nie wiedzieli.

     - Przecież to ode mnie burmistrz Marek Szaruga dowiedział się o tym, że będą środki, bo Orion, nad czym jako sąsiedni klub ubolewamy, wycofał się z rozgrywek. W momencie przydzielania zwróconych środków nas pominięto zupełnie, mimo, że jak nawet podkreślał sam przewodniczący Rady Miejskiej Zbigniew Witczak wielokrotnie pochylali się nad trudną sytuacją klubu Orzeł - mówi Tomasz Zmudziński. Prezes podkreśla, że faktem jest to, że nie sprawdzają codziennie strony BIP Urzędu Miejskiego w Kcyni, bo najnormalniej nie mają na to czasu. Pracują zawodowo a po powrocie z pracy jadą na stadion, sami obiekt koszą, sprzątają, sprzątają szatnie, przebieralnie, trenują młodzieżowe zespoły i seniorów i wszystko to społecznie z udziałem swoich prywatnych pieniędzy. Przy budżecie 25.000 zł i pięciu zespołach w tym jednym seniorskim i czterech młodzieżowych klubu, gdzie ponad 4.000 zł kosztuje wynajem pomieszczeń za które trzeba zapłacić przy pomocy darczyńców głównie w postaci członków zarządu, piłkarzy ich rodziców klub nie miałby  możliwości funkcjonowania.

     Przedstawicieli Orła dziwi też to, że na głównej stronie ratusza zamieszczane są informacje o konkursach i grantach starostwa, marszałka i inne a nie ma informacji, że można występować o środki gminne w związku ze zwrotem środków z jednego z klubów. Anna Duda-Nowicka na sesji tłumaczyła, że informacja o możliwości ubiegania się o środki zamieszczona była na BIP, obecnie jest już zdjęta z publikacji.

     - Jeśli na zasadzie umów konkursowych przewidziane jest wynagrodzenie dla szkoleniowców to mamy zasadę, że pieniądze te przekazywane są do klubu, wszyscy pracujemy społecznie i robimy wszystko by ten klub wyciągnąć, by robić coś dobrego dla dzieciaków, którzy garną się do gry w Orle mimo sytuacji w jakiej znajduje się MLKS, mimo tego, że na mecze dzieciaki dowożone są przez rodziców prywatnymi samochodami. Sytuacja nie podlega dyskusji długi w klubie były i będą ale my oczekujemy pomocnej dłoni ze strony ratusza ale nikt nawet nie stara się jej wyciągnąć - mówi Tomasz Zmudziński.

     Prezes dziwi się też teorią prześmiewczym co do projektu budowy nowego obiektu sportowego (jaki planował burmistrz Piotr Hemerling),  prezes Orła podkreśla, że to standardowy obiekt na warunki dla małego miasteczka, który by marzyło  się mieć w obecnych czasach a na który pozyskać można znaczne środki zewnętrzne, warunkiem jest jednak wkład własny gminy.

     Podczas sesji prezes MLKS swoje wystąpienie zaczął od słów Władza nas nie wspiera nasza chęć umiera. Po czym zaznaczył, że klub sportowy nie zajmuje sie utrzymaniem gminnego mienia, mało tego utrzymaniem tego mienia nie zajmuje się też a może przede wszystkim gmina Kcynia. Poza jednym razem kiedy bieżnię przygotowano na potrzeby zawodów szkolnych. Nakłady na utrzymanie boiska i bieżni czynione są przez wolontariuszy , członków klubu. podkreślił, że na tyle oddani są sprawie, ze inwestują swoje prywatne pieniądze by obiekt wyglądał godnie, nie stać ich na to by wyglądał bogato, więc jest czysty i schludny.

     - Inwestujemy prywatne środki w zaniedbania polegające na ty, że ściągają  z powrotem do klubu zawodników z gminy Kcynia, którzy grali poza gminą bo w tej gminie nie było dla nich miejsca - podkreślał prezes Zmudziński.

     Zaznaczył, że widzi dwa rozwiązania jednym z nich jest to, że środki zwrócone do budżetu gminy przez Orion około 17.000 zł trafią po raz kolejny w pulę konkursową skierowaną do klubów sportowych. Kluby będą mogły ubiegać się o te środki i zostaną one celowo przeznaczone tylko i wyłącznie na sprzęt a nie horrendalne zarobki trenerów. Bo potrzebne są rzeczy przyziemne kosiarka, bramki, piłki, oprzyrządowanie do treningów dla najmłodszych. To jest standard ale dla nich jak i dzieci i młodzieży w Orle marzenie.

     Drugim sugerowanym przez Tomasza Zmudzińskiego rozwiązaniem miało być zamiast tych środków zabranie się do pracy społecznej, dla niektórych pewnie obcej i nieznanej - jak sugerował prezes przez burmistrza i radnych. - Proszę się nie bać to nie boli, Nie boli tak bardzo jak to, że dostrzega się chęć utrudniania funkcjonowania osobom , którzy pracy społecznej się oddali, którzy oddają serce dla czegoś pozytywnego w tej gminie - mówił Tomasz Zmudziński zapewniając, że członkowie klubu pracują społecznie nawet po kilkadziesiąt godzin tygodniowo na stadionie. - Teraz czas na tych, którzy w naszym odczuciu powinni pomóc i wspierać a tego nie robią. Jesli mamy nadal inwestować nasze prywatne pieniądze dla dobra dzieci i młodzieży to będziemy to robić. Znajdziemy nawet dodatkowe zatrudnienia żeby szybciej osiągnąć wyznaczony cel. Przełkniemy gorycz tego, że większe środki muszą być przeznaczone na kilku sympatyków innego sportu, którzy mimo, że są dorośli i powinno być ich stać na uprawianie swojej dyscypliny muszą sięgać po środki z budżetu gminy - mówił Tomasz Zmudziński zaznaczając, że jeśli działacze Orła będą musieli poszukać dodatkowych zajęć celem finansowania klubu to klub pozostanie bez opieki i dlatego sporządzili grafik by radnym i włodarzowi ułatwić pracę do której zapraszają dla dobra gminnego klubu, a z pewnością każdy znajdzie dla siebie tam zajęcie w której będzie mógł się wykazać czy zainwestować swoje prywatne środki. Sugerując, że wszystkim chodzi o dobro Kcyni, kcyńskiego społeczeństwa i przede wszystkim dzieci pochodzących nierzadko z ubogich rodzin, bo przecież - jak mówił - nie chodzi o dorabianie się, uwłaszczenie na majątku gminy. Zaznaczył też, że Orzeł jest klubem, który płaci za wodę, za wywóz śmieci, nie podrzuca ich sąsiadom, który płaci za rachunki za prąd , za wynajem zaplecza socjalnego wynajmowanego z dobroci serca przez Kurkowe Bractwo Strzeleckie. Są to opłaty jakie ponoszą jako nieliczni działacze sportowi na terenie gminy, a mimo to rzuca się im kłody pod nogi.

     Zastanawia się skąd niechęć do organizacji, która wpleciona jest w historię Kcyni od kilkudziesięciu lat, skąd niechęć do czegoś co może być dumą. Jeśli chodzi o osobę prezesa to zaznaczył, że może zrezygnować ale pod warunkiem, że będzie lepiej się działo dla klubu. Poddał pod wątpliwość też przeznaczenie zajmowanego obiektu czy nie ma już czasami innego przeznaczenia.

     Tomasz Zmudziński powiedział też o dwóch zdarzeniach, które miały miejsce w trudnym dla klubu czasie na przełomie tego roku, w okresie kiedy klub nie miał prezesa. Pierwszym był konkurs w ramach otwartych konkursów ofert na sport. Konkurs w którym kluby sportowe działające na terenie gminy i dla mieszkańców mogły ubiegać się o środki. i tu jak zapewnił klub został skrzywdzony. Przypomnieć należy, że klub został już wycofany z rozgrywek ligowych przez poprzedniego prezesa z uwagi na brak środków, gdzie całą roczną pulę z ratusza wydano w pół roku. Orzeł do zwrotu ma około 12.000 zł dotacji z poprzedniego roku czego dokonać mają członkowie zarządu, mimo iż tłumaczą, że środki wydatkowane były tylko przez poprzedniego prezesa.

     Natomiast drugim zdarzeniem było odebranie z zarządu klubowi MLKS Orzeł Kcynia kortu tenisowego i przekazanie go stowarzyszeniu. Przez ten fakt narażono klub na zwrot kolejnej dotacji tym razem z Powiatu Nakielskiego na ten kort. Tu prezes apelował by sprawie odebrania kortu radni przyjrzeli się bliżej bo w jego ocenie standardy w kcyńskich realiach poszły w złym kierunku.

     Prezes mówił też o licznych wystąpieniach do przedsiębiorców spośród których pozytywny odzew jest od kilku za co dziękują o wystąpieniach do Ministerstwa Obrony Narodowej, Ministerstwa Sportu i Turystyki , Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, posłów bo chcą działać i budować. 

     Tomasz Zmudziński mówił też, że za czasów tzw komuny za udział i uprawianie sportu były profity bułka i parówka a funkcję radnego pełniło się społecznie, żałując, że uległo to odwróceniu.

     Przewodniczący Zbigniew Witczak pytał prezesa klubu kiedy dostrzegł złą współpracę gminy z klubami czy w ostatnim czasie, w ostatnim roku a może w czasie ostatniej kadencji. Tomasz Zmudziński zapewnił, że prezesem jest od niedawna bo podjął się ratowania klubu w momencie kiedy był na krawędzi problem w związku z konkursami zgłaszał właściwym pracownikom ratusza.  - Jeśli chodzi o środki nie wnioskowaliśmy wcześniej bo wiemy w jakiej sytuacji jest gmina, w tym momencie pojawiły się środki z Oriona Dziewierzewo w tym momencie rozpoczęliśmy rozmowy też z działaczami Oriona  by pozyskać zawodników, dać im możliwość kontynuowania gry. Kilkukrotnie prosiłem burmistrza by podjął temat i środki te zostały wrzucone w nowe konkursy, a dziś słyszę, że poszło to w innym kierunku - mówił Tomasz Zmudziński.

     W imieniu Ewy Hałas zajmującej się nadzorem organizacji pozarządowych Anna Duda-Nowicka wyjaśniała, że na BIP opublikowana została informacja o dwóch małych grantach, które zostają zdjęte z biuletynu po terminie  kiedy można zgłaszać uwagi na co jest 7 dni. Oferty były dwie w trybie małych grantów na Wakacje z tenisem Kcyńskiego Stowarzyszenia Tenisowego Nasz Kort i MLUKS Orlik. - Formuła małych grantów jest taka, że jeśli złożone są wnioski i są na to pieniądze to się je rozpatruje i decyzją budżetu można te środki przeznaczyć. Nie jest to w formie konkursu - podkreślała Anna Duda-Nowicka. Zapewniała, że formuła małych grantów jest dobrowolna, każdy klub może złożyć wniosek, jeśli są pieniądze to burmistrz podejmuje decyzje czy je przeznacza. - Złożyły tylko dwa kluby, chociaż mogły wszystkie złożyć - mówiła urzędniczka. Przypomniała też, że Orzeł ma jeszcze nie zwrócona dotację z ubiegłego roku z rządów poprzedniego prezesa,  nie złożył też sprawozdania z wykonania dotacji tegorocznej na dzień 15 lipca. Mówiła też o pozyskiwaniu środków z zewnątrz chociażby przez Orlik czy Nasz Kort, gdzie aktywność jest duża w pozyskiwaniu środków zewnętrznych. 

     Tomasz Zmudziński przyznał, że nie będzie urzędnikom mówił jakie kroki winny być podjęte celem zwrócenia ubiegłorocznej dotacji. Przypomniał, że wszystkim było wiadomo w jakiej sytuacji jest klub, jaki wniosek złożył, kiedy pojawiły się środki występujemy o nie na dalszą działalność, na nic nowego, na kontynuację  tego co postanowiliśmy robić. Jednak burmistrz nie zdecydował się na przeznaczenie tych środków na Orła. - Proszę radnych by się zastanowili, bo skoro taką samą dotację przyznaje się do Orła, który miał wówczas dwie sekcje i taka samą dla Oriona, który miał tylko seniora to proszę o naprawę tego wypadku przy pracy. Nie mówię o tym, żeby nie rozwijać różnych dyscyplin, tych pieniędzy nie ma tyle żeby dla wszystkich starczyło, ale można to racjonalnie podzielić  i sprawiedliwie traktować kluby, żeby coś pozytywnego  z tego było. Jeżeli chcecie uczciwie podzielić zwrócone środki z Oriona to poczekajcie na wniosek Orła Kcynia.

     Zbigniew Witczak pytał Tomasza Zmudzińskiego czy sugeruje, że do innych klubów były telefony o dodatkowych środkach i złożeniu wniosku na małe granty na co otrzymał odpowiedź, że prawdopodobnie tak było.

     Radny Dariusz Kurdelski pytał czy jest prawna możliwość ponownego ogłoszenia środków w ramach małych grantów. Gdzie mecenas urzędu zapewnił, że był konkurs, każdy z klubów mógł się do tego konkursu zgłosić, a jak Orzeł zwróci dotację, której nie wykorzystał zgodnie z umową to tak jak w przypadku Oriona będzie ogłoszony konkurs na mały grant i Orzeł będzie mógł w tym konkursie uczestniczyć.

     Radni podjęli jednak uchwałę o zmianie uchwały budżetowej i przyznaniu środków z Oriona na dwa kluby.

     Tomasz Zmudziński tłumaczy, że za pierwszy kwartał sprawozdanie zostało złożone, za II kwartał jeszcze nie bo nie mają czasu na biurokrację, nie ma też środków na księgowego by zlecać to księgowemu. Prowadzone są treningi, konieczność prac na obiekcie, prace dokumentacyjne w związku ze zgłoszeniem nowych drużyn młodzieżowych do rozgrywek ligowych co nie jest łatwe kiedy ktoś robi to tylko w wolnym czasie dlatego sprawozdanie odłożono w czasie by wykonać sprawy nagłe. - Z drugiej strony są też w ratuszu urzędnicy, którzy również nie odpowiadają na złożone zapytania ale nikt się nie skarży tylko czekamy - powiedział Tomasz Zmudziński.

Sylwia Wysocka, 6 IX 2018

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry