Reprezentuje Polskę w Mistrzostwach Świata, planuje start na igrzyskach w Tokio w kolarstwie szosowym.

Sławomir Turonek - podwójny mistrz Polski 2018 fot. Sylwia Wysocka
Sławomir Turonek - podwójny mistrz Polski 2018 fot. Sylwia Wysocka
Dwa medale podwójnego mistrza Polski fot. Sylwia Wysocka
Dwa medale podwójnego mistrza Polski fot. Sylwia Wysocka

     Sławomir Turonek ma 32 lata, żonę, trójkę dzieci, na co dzień zajmuje się doradztwem finansowym. Od 10 lat mieszaka w Rogowie i mało kto wie o jego pasji i osiągnięciach sportowych. Tymczasem w 2018 r. został podwójnym mistrzem Polski w kolarstwie osób niepełnosprawnych. Za sobą ma liczne starty w kraju i na świecie.
     Jego przygoda ze sportem zaczęła się 8 lat temu. Wtedy wyglądał zupełnie inaczej niż obecnie, ważył 133 kg. Kiedy zaczęły się problemy zdrowotne, postanowił przemeblować swoje życie i postawił na zdrowy tryb życia. Początkowo były kijki, bieganie, ćwiczenia w domu i przede wszystkim oczyszczanie organizmu, co pozwoliło zredukować wagę do 60 kg. - W końcu przyszedł czas na rower, początkowo objazdy okolicy, przepięknego krajobrazu Pałuk - okolic Rogowa. Później trasy po 10 - 20 - 40 km i stopniowo więcej i więcej. Po roku kupiłem pierwszy rower szosowy i postanowiłem zapisać się na pierwszy amatorski wyścig, a dokładnie „Velo Toruń Impeza“, organizowany przez Michała Kwiatkowskiego. Zakończyłem wyścig w połowie stawki, co jak na pierwszy raz nie było złym wynikiem - mówi Sławomir Turonek.
     Od tamtego momentu zaczął poważnie myśleć o kolarstwie. Jak mówi, ta dyscyplina weszła mu w krew, pokonywał coraz dłuższe dystanse na treningach, startował w różnego typu wyścigach lokalnych, amatorskich, kryteriach ulicznych, osiągając coraz lepsze wyniki.
     Podczas zawodów organizowanych przez Czesława Langa w miejscowości Krokowa zrobił na trudnym terenie dobry wynik. Wtedy podszedł do niego człowiek z ekipy Langa, by zapytać o wrażenia, trasę i kolarz z Rogowa poinformował rozmówcę, że jest osobą niepełnosprawną od urodzenia. Urodził się ze schorzeniem o nazwie stopa końsko-szpotawa. W czasie leczenia i wielu operacji jeden z błędów lekarskich spowodował, że nie ma 80% mięśnia łydki, chrząstek w stopie oraz krótszą stopę. - Członek załogi Langa nie mógł uwierzyć, że pomimo swojej niepełnosprawności robię takie wyniki, rywalizując ze zdrowymi zawodnikami. Nie zapomnę pierwszego wywiadu do TV Polsat. Uskrzydliło mnie to jeszcze bardziej, chciałem więcej od siebie, wiedziałem, że mogę, jeśli tylko się chce - mówi Turonek.
     W 2017 r. miał już za sobą kilka sezonów amatorskiej jazdy oraz zaliczenie triathlonu w Enea Bydgoszcz. Wtedy przyszedł przełomowy dla drogi kolarskiej wyścig w Kruszwicy. Była to pierwsza edycja, na której również starowała jego żona Ewelina, która w swojej kategorii wiekowej zajęła 2. miejsce. Po wyścigu, na którym zaliczył awarię łańcucha, rozmawiał z Piotrem Lisem, którego poznał w Torze Poznań i zapowiedział, że skontaktuje go z Anną Harkowską, wielokrotną multimedalistką Mistrzostw Świata, Mistrzostw Europy, olimpijską medalistką, zdobywczynią pucharów świata. - Ania to przykład człowieka ze stali, która pomimo swojej ogromnej tragedii, jaką był wypadek drogowy, gdzie została potrącona przez pijaną kobietę, walczyła o życie, wygrała i powstała silniejsza. Pomimo że została osobą niepełnosprawną, to kolarstwo pozostało w sercu, a kuźnię mistrzyni prowadzi już nasz wspólny trener Marian Kowalski. Pierwszy raz spotkaliśmy się na treningu na Malljorce, gdzie trenuje Ania z Marianem. Doświadczenie i wiedza, jaką posiada Marian Kowalski, jest ogromna, co też dało efekty na treningach czasowych, eliminował moje błędy, sklejał moje braki - mówi Sławomir Turonek.
     Rok 2017 i początek 2018 to pierwsze wygrane w kryterium oraz na maratonie szosowym. Dzięki wielkiemu wsparciu i zaangażowaniu trenera został oficjalnym zawodnikiem Olsztyńskiego Klubu Sportowego Warmia i Mazury. - Zaczęło do mnie docierać, że zaczynam coś, czego pragnę i o czym marzę. Treningi, treningi i jeszcze raz treningi, sporo potu, ogrom poświęcenia. Wiedzą o tym moi bliscy, zwłaszcza żona, która wspiera mnie i jest ze mną, nawet kiedy jestem bardzo daleko od domu - mówi kolarz z Rogowa.
     Wreszcie przyszedł moment, kiedy zadzwonił trener z informacją, że został oficjalnie zarejestrowany jako zawodnik z licencją i kategorią masters c4. To wiązało się z wyjazdem do Belgi jako reprezentant Polski na zawody Pucharu Świata w Ostende, aby zacząć zbierać punkty do klasyfikacji generalnej oraz walczyć o wyjazd do Tokio na igrzyska w 2020 r.
     Sławomir Turonek zapewnia, że nigdy nie zapomni uczucia, kiedy po raz pierwszy usłyszał swoje imię i nazwisko jako reprezentanta Polski. Duma, łzy w oczach, szczęście, a takich chwil było już kilka. Kolejna była Holandia i Puchar Świata, udział w Mistrzostwach Świata we włoskim Maniago w górach, gdzie całość ukończył w pierwszej 15. Nie obyło się też bez przygód wywrotka na wyścigu w Holandii w Emmen oraz zapaść, jak mówi kolarz całkowite odcięcie prądu, we Włoszech.
     Pod koniec sierpnia wraz z Anną Harkowską wystartował w X Mistrzostwach Osób Niepełnosprawnych w Kolarstwie Szosowym. Anna biorąc udział w Pucharze Świata ponownie zdobyła 1. miejsce oraz brąz Mistrzostw Świata. Na Mistrzostwach Polski były dwa dni zawodów. Pierwszy dzień - wyścig ze startu wspólnego oraz drugi dzień - wyścig na czas. Ulewne deszcze i chłód.

     - Na tych zawodach zrobiłem to, co kazał mi trener i co 10 lat temu było dla mnie tylko nierealnym marzeniem. Wygrałem obydwa wyścigi, zostałem mistrzem Polski 2018, podwójnym mistrzem Polski. Jestem mega dumny i szczęśliwy i ta świadomość, że biorąc udział w zawodach o tak wysokiej randze, reprezentuję nie tylko swój kraj, ale też swoją małą społeczność, miejsce, gdzie mieszkam. Tytuł mistrza Polski to dla mnie ogromna motywacja. Wiem, że jeszcze wiele pracy i nauki przede mną, ponieważ zawodowo, jak można to tak nazwać, jeżdżę dopiero dwa lata. Cele i marzenia mam ogromne, chcę wyjechać na igrzyska do Tokio oraz powalczyć dalej jako reprezentant Polski na Pucharze Świata. Wiem, że ogromne znaczenie miała tu chęć walki o swoje zdrowie i życie dla bliskich i nie udałoby się to bez mobilizacji i wsparcia mojej rodziny, żony oraz przyjaciół Michała, Roberta, Piotra Lisa, bez Olsztyńskiego Klubu Sportowego, Ani Harkowskiej oraz mojego trenera Mariana, który wkłada ogrom zaangażowania i pracy w budowanie lepszego zawodnika. Wraz ze mną trenują Michał Serbin, Arek Turonek. Nie bez znaczenia jest też przygoda z klubami „Szosa“ Żnin, „Tor“ Poznań - mówi Sławomir Turonek.
     Zapewnia, że czuje się wspaniale, kiedy może być przykładem dla innych, by i oni otworzyli się na siebie i na życie. Jak zapewnił, nie ma rzeczy niemożliwych, wystarczą chęci.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1392 (42/2018)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry