Artykuł tygodnia
  • Uwaga na oszustów
    Uwaga na oszustów

    Żnińscy policjanci zwracają się o czujność i ostrożność w kontaktach z nieznanymi osobami. Oszuści często wykorzystują otwarte drzwi wejściowe do mieszkania, bez żadnych skrupułów wchodzą do środka i w ciągu kilku minut dokonują kradzieży. Często wybierają posesje znacznie oddalone od pozostałych.

O teoriach wychowawczych Jędrzeja Śniadeckiego i kłopotach jego córki Ludwiki
     
      Z jednej strony poradnik ojca o tym, jak wychować dzieci do odpowiedzialnej miłości, do odpowiedzialnego małżeństwa i rodzicielstwa, z drugiej: dwie wielkie miłości córki - każda okraszona skandalem albo obyczajowym, albo religijnym, albo politycznym. Jak ma się teoria do praktyki?

Michał Czajkowski, rysunek z 1842 roku, repr za: Jadwiga Chudzikowska, Dziwne życie Sadyka Pasz

      Jędrzej Śniadecki, człowiek oświecenia, nie ograniczał się do chemii czy astronomii. Zostawił nam też garść cennych rad z gatunku jak żyć. Najciekawsze, z punktu widzenia zwykłego zjadacza chleba jest to, jak udało mu się te rady wcielić w życie. Przecież napisać jak żyć to fraszka, ale żyć tak jak się napisało, to już większa sztuka.  
    JAK ŻYĆ
    W 1805 roku pierwszy raz ukazały się drukiem w "Dzienniku Wileńskim" Jędrzeja Śniadeckiego "Uwagi o fizycznym wychowaniu dzieci" (ostateczna wersja pt. "O fizycznym wychowaniu dzieci" została napisana w 1822 roku). 

Juliusz Słowacki, repr. za Eugeniusz Sawrymowicz, Juliusz Słowacki.

    Jędrzej Śniadecki poleca w wychowaniu dzieci i młodzieży powrót do natury. Dlaczego nie można zmuszać trzyletnich dzieci do kilku - czy kilkunastogodzinnej, codziennej nauki języków obcych, dlaczego dzieci powinny mieć możliwość najpierw rozwoju fizycznego, dlaczego z dzieckiem powinna być matka, a nie mamka, co może, a czego nie powinna robić kobieta brzemienna - to tylko niektóre zagadnienia "Uwag". Medycyna przeplata się tu z pedagogiką, a zdrowe wychowanie nie oznacza kształtowania fizycznego rozwoju człowieka, ale jest procesem, który może przynieść dobre owoce także w rozwoju psychicznym.
Ciekawe fragmenty, nadal aktualne, traktują o dojrzewaniu człowieka do miłości, do odpowiedzialnego małżeństwa i rodzicielstwa.

    JAK GORĄCO MIŁOWAĆ, JAK OSTROŻNIE SIĘ UNOSIĆ
    Jędrzej Śniadecki pisze: "Doświadczenie dawno przekonało nawet lud prosty, że tylko prawdziwe i gorące uniesienie, tylko mocny zapał miłosny doskonałe wydaje potomstwo" (...)1). Uniesienie ma być gorące, ale jednocześnie - jak zaznacza -  ostrożne: "Największa albowiem sztuka w umiejętności życia jest wiedzieć, jak go używać ostrożnie i oszczędnie, chowając sobie część rozkoszy na czas dalszy"2).

Ludwika Śniadecka w wieku dojrzałym, repr. za: Jadwiga Chudzikowska, Dziwne życie Sadyka Paszy.

    Jak zachować tę część rozkoszy na później? "Oto starać się ile możności potrzeba, żeby się ta namiętność nie zajęła, tylko w wieku dojrzałym, a zatem żeby dorastającą młodzież ochronić i zachować od niej. Lecz czymże ją odwrócimy, czy młodego człowieka od jej natarczywości zasłonimy? Oto - umysł, który w tym wieku już czynnym być zaczął, zajmując czym innym; oto - wzbudzając zamiast szkodliwej inną pożyteczną namiętność. Trzy są, moim zdaniem, namiętności chwalebne, które jeżeli się dadzą w młodym umyśle zaszczepić, niechybnie na długi czas od miłości chronią, to jest przyjaźń, pobożność i zajęcie się naukami, ale zajęcie się z zapałem i całą, że tak powiem, duszą. Owszem, jeżeli młodzieniec pokazuje inną jaką skłonność chwalebną lub przynajmniej nieszkodliwą, jak na przykład: do żołnierki, do polowania, do gospodarstwa, należy tej skłonności wodze popuścić. Mocne albowiem zajęcie się jakąkolwiek pracą i niewygody lub bieda nie tylko od niebezpiecznej miłości ochronić, ale i wszczętą już wyleczyć mogą" i dalej: "Krótko mówiąc, teraz właśnie jest pora tak zajęcia, tak zatrudnienia młodego człowieka ciągłymi ćwiczeniami ciała i umysłu, tak rozłożenia całego jego czasu, ażeby nie miał jednej chwili próżnej i żadną nie napełnionej robotą"3).
    Przed jednym jeszcze, prócz próżniactwa, ostrzegał Jędrzej Śniadecki. Przed czytaniem romansów: ..."ten gatunek literatury, w starożytności nieznany, jest chorobą i prawdziwą naukową klęską naszego wieku. Kobiety, które raz w tym rodzaju czytania zasmakowały, są zgubione na całe życie. Straciła je społeczność, straciły dzieci, stracili mężowie. Zagrzebane w tym literackim barłogu wydobyć się z niego nie mogą; najdroższe chwile życia poświęcają temu czytaniu, roztkliwiają się, płaczą, czują i żyją w owym zmyślonym świecie, z którego im na nasz wrócić niepodobna".4)

    TEORIA A PRAKTYKA
    Jędrzej Śniadecki miał dwie córki: Zofię (starszą) i Ludwikę oraz syna Józefa. Zofia była córką wzorową. Wyszła za mąż za Michała Balińskiego, człowieka, za którym ciągnie się powszechne uznanie aż po dziś dzień (został on m.in. biografem swego teścia. Dzieci, które urodziła Zofia, przynosiły Jędrzejowi wielką radość. Józef nie miał dobrych notowań u ojca, przynajmniej według niektórych znawców biografii Śniadeckich. 

 Ludwika Śniadecka wg. portretu Prószyńskiego, Muzeum Narodowe w Warszawie

    Był podobno dobrze wykształconym leniem (miał za to żonę gorącą patriotkę).  
    Ludwika Śniadecka urodziła się 4 sierpnia 1802 roku. Była bardzo inteligentna i piekielnie silnego charakteru. Nie był to charakterek, czyli garść złych cech, których niepozbywanie się związane jest z lenistwem, brakiem podjęcia pracy nad sobą. Ludwika miała prawdziwy charakter. Związawszy się z jakąś ideą, w imię tej właśnie znosiła cierpienia wiele lat.  
Być może to właśnie polecany przez Śniadeckiego powrót do natury ukształtował tak silną osobowość Ludwiki. Jeśli tak właśnie było - trudno nie oprzeć się twierdzeniu, że córka wpadła w pułapkę teorii wychowawczych ojca. Bo ten silny - naturalnie ukształtowany - charakter nie uchronił Ludwiki przed miłosnymi zawodami, a co gorsze - kazał jej w nie brnąć, czy też tkwić w nich przez długie lata.
    W biograficznej książce o Ludwice Śniadeckiej Maria Czapska twierdziła, że Jędrzejowi Śniadeckiemu tylko częściowo udało się wcielić w życie swe teorie wychowawcze i to stało się powodem kłopotów Ludwiki; właśnie nie wcielenie teorii w życie, a zaniedbania były, zdaniem Marii Czapskiej, źródłem Ludwikowych problemów: "Profesor Śniadecki wśród swych rozlicznych prac i obowiązków w Wilnie i Bołtupiu nie mógł oczywiście należycie śledzić wychowania córek, pani Jędrzejowa zaś, (...) niewykształcona i zupełnie pozbawiona wpływu na własne dzieci, była  bezbronna wobec niebezpieczeństw modnych prądów"5).
    Maria Czapska podniosła w swej pracy także problem wychowania religijnego dzieci Śniadeckich, a raczej brak takowego. Sama Ludwika tak o tym pisała w swym pierwszym testamencie: "Kiedy Bóg poleca duszę dziecka rodzinie, czy nie należy zbadać ją i pokierować, nakreślić drogę, uprzedzić o niebezpieczeństwach? Nauczyć, że życie jest obowiązkiem? Z tym wszystkim, czym obdarzyła mnie natura, byłam rzucona sama bez oparcia, bez przewodnika, a nawet bez podpory religii należycie wpojonej i nauczonej, w świat, do którego wnosiłam i gdzie napotykałam tyle pokus"6).
    Dość powiedzieć, że życiowe wybory Ludwiki przyniosły rodzinie Śniadeckich na początku utrapienie, a potem nawet wstyd.

   

(...) co kobieta zechce, tego i Pan Bóg chce, a człowiek robi - Michał Czajkowski
 
"Wiek, w którym panny mogą bez niebezpieczeństwa wchodzić w stan małżeński w naszym klimacie, jest rok dwudziesty lub dwudziesty pierwszy. Dla mężczyzny zaś - rok dwudziesty szósty lub trzydziesty. Żeby się młode osoby szczęśliwie pobrać i zdrowe dzieci płodzić mogły, potrzeba, aby wzrost ich ciał był zupełny, a w wyborze - rozsądek dojrzały." - Jędrzej Śniadecki
 
"Znaki zbliżającej się lub już nastającej dojrzałości są: widoczna odmiana w humorze młodej osoby, ponurość, zamyślanie się bez przyczyny, niekiedy upodobanie w samotności, a w dziewczętach łzy bez najmniejszego powodu lub za lada okazją; w chłopcach zaś - złość i popędliwość." - Jędrzej Śniadecki
 
Dzika Afrykanka, która z oblubieńcem swoim, z drugą połową swej duszy, swobodnie pustynie okiem nieprzejrzane przebiega, która z nim dzieli głód, upał, trudy i rozkosze, nie jestże tysiąc razy od was szczęśliwsza?" - Jędrzej Śniadecki

     PIERWSZA MIŁOŚĆ LUDWIKI
    Ludwika zakochała się w synu generała-gubernatora litewskiego Włodzimierzu Rimskim-Korsakowie, ok. 1824 roku, w czasach głośnego procesu członków założonego przez Waleriana Łukasińskiego konspiracyjnego Towarzystwa Patriotycznego.
Choć Maria Czapska pisze o nim per Moskal, jednak należy zaznaczyć, że w 1820 r. został przyjęty do jawnego Związku Promienistych założonego przez Tomasza Zana. Jak pisze Czapska - marzył o braterstwie wszystkich ludów, o tym, że Moskale i Polacy przestaną się nienawidzić (a był to 1820 rok!).
    Ludwika pisze w maju 1825 r. w jednym ze swoich listów: "Chmura ciemnej melancholii, co przysłania stałą pogodę jego czoła i ogień spojrzenia, błyski duszy, które przechodzą po twarzy dały mi żywo odczuć za każdą razą, kiedy zatrzymałam oczy moje na nim, że to jedyna dusza, która mogłaby mnie do głębi pojąć i zwrócić mi to, co moja dała mi bezpowrotnie... Będę go kochała, podziwiała do ostatniego tchu"7).  
Maria Czapska tak ocenia uczuciową sytuację Ludwiki: "Przez wiele lat Waldemar zdawał się nawet nie widzieć, że jest przez nią kochany, zaś honor kobiety polegał na tym, aby nie zdradzić słowem czy spojrzeniem uczucia"...8)
    "Wiesz co mnie niekiedy pociesza" - wyznawała siostrze Ludwika - "to, że każdy kto cierpi, należy do wybranych tego świata, do rozumnych, cnotliwych, wartościowych. Szczęście prowadzi nas ku pospolitości"9).

    PIERWSZA MIŁOŚĆ SŁOWACKIEGO
    Gdy Ludwika wzdychała do Korsakowa, niejeden wileński młodzieniec ciepło myślał o niej.  
Juliusz Słowacki zakochał się w Ludwice Śniadeckiej, gdy sam miał 14 lat, ona była o sześć lat starsza. Słowacki towarzyszył jej w konnych przejażdżkach. Razem czytali poezję (Byron, tego Ludwika uwielbiała), rozmawiali o niej. Jak podaje Czapska, pewnej księżycowej nocy Słowacki wyznał Ludwice miłość. Został odrzucony.  
    Eugeniusz Sawrymowicz twierdził, że to tylko plotki, a jeśli Słowackiemu Ludwika nie była obojętna, to później, wtedy gdy miał on 17 lat. "W typowy dla siebie sposób Słowacki dramatyzował swoją pierwszą miłość, nadawał jej we własnym odczuciu cechy wielkiej a nieszczęśliwej namiętności romantycznej, wszystko to przeżywał niewątpliwie bardzo głęboko i szczerze, ale z niemałą dozą wpływów literackich" - pisze Sawrymowicz10). Literacka czy prawdziwa miłość ta znalazła się w niedawno wydanym "Leksykonie wątków miłosnych" Władysława Kopalińskiego.
    W lutym 1829 Słowacki wyjechał do Warszawy. Pół roku później podczas szturmu na Szumlę zginął Włodzimierz Korsakow. Ludwika miała 27 lat. Pozostała ze swą tragiczną, niespełnioną, romantyczną miłością. Słowacki też.  

    KOLEJNA MIŁOŚĆ CZAJKOWSKIEGO
    Po śmierci Korsakowa Ludwika zamknęła się w sobie, szukała pociechy w religii. Zaczęła chorować, tak, że w 1833 roku, ze względu na zły stan zdrowia, wyjechała do Odessy. Gdy była w Odessie, zmarł jej ojciec, Jędrzej Śniadecki. Ludwika nie wróciła na Litwę, by go pożegnać.  
    Z tym wyjazdem wiązał się też szczególny plan. Ludwika chciała dotrzeć do Szumli, by odszukać grób ukochanego Korsakowa, a jego prochy przewieźć do Rosji. Chciała też oddać się pracy filantropijnej, opiekować się słabymi, porzuconymi, ubogimi. Ci mieli otaczać czcią zmarłego Korsakowa i modlić się o pokój jego duszy. Ludwika myślała o tym, by jego grób obsadzić różami. Pomnika żadnego być nie miało, bo Ludwika twierdziła, że pomnik Korsakowa nosi w sercu. Wiosną 1842 roku Ludwika dotarła do Stambułu. To była baza, z której miała udać się na dalsze poszukiwania.
    Grobu Korsakowa ani ona, ani nikt inny już nie znalazł. Znalazła jednak w Stambule Ludwika Śniadecka nowe życie, bo - nową miłość. Tą nową miłością był Michał Czajkowski. W 1842 roku, czyli wtedy gdy się poznali on miał trzydzieści osiem lat, ona czterdzieści. Michał Czajkowski był powieściopisarzem ("Powieści kozackie", "Wernyhora", romanse). W Stambule Czajkowski był wysłannikiem księcia Adama Czartoryskiego, głównym agentem Hotelu Lambert, stworzył na terenie Turcji, w pobliżu Stambułu kolonię, która przyjmowała Polaków - emigrantów, dezerterów z wojska rosyjskiego.   
    Nie ma jednomyślności wśród badaczy życia Ludwiki Śniadeckiej i Michała Czajkowskiego, co do tego, kiedy wpadli w sidła tego uczucia. Maria Czapska podaje, że uczucie to musiało się zrodzić jeszcze przed wyjazdem Czajki do Paryża w lipcu 1842 roku, Jadwiga Chudzikowska, opisująca życie Czajkowskiego, że stało się to dopiero po jego powrocie z Paryża (a bawił tam ok. 10 miesięcy). Pikanterii całej historii dodaje to, że Czajkowski miał (do czasu wspomnianych wakacji) w Paryżu żonę i trójkę dzieci. Gdy wracał do Stambułu, zostawiał swą oficjalną żonę, oczekującą kolejnego, czwartego potomka.
    W 1844 roku żonaty (ze wspomnianą paryżanką) mężczyzna zamieszkał z panną Ludwiką, "żył z nią publicznie". Stan taki trwał kilka lat. Skandal wybuchł (dopiero) w 1850 roku. Żona Czajki (ta z Paryża) oświadczyła mu, że udaje się z dziećmi do Stambułu. Czajka bronił się przed tym jak mógł. 16 kwietnia pisał do księcia Adama: "Bóg mi świadkiem, że między nami" (chodzi o Czajkę i Ludwikę, przyp. dk) "ani tej miłości, ani tego stosunku, jaki się zdaje ludziom, nie masz"11). Skandal ten zbiegł się z nagonką na Czajkowskiego. A może skandal został wywołany, by się go pozbyć? Rosja już od dłuższego czasu zabiegała o wydalenie go z Turcji. Z drugiej strony w Hotelu Lambert Czajka miał poważnych przeciwników, niechętnych jego pracy i przez nich Książę wstrzymał pomocną dłoń.  
    Czajka miał protekcję Francji skąd wyruszał do Stambułu, Francuzem jednak nie był. Minister Spraw Zagranicznych Francji stwierdził więc dyplomatycznie, że ponieważ Czajka nie jest Francuzem, należy przychylić się prośbie Rosjan. A Czajka nie chciał wracać do Paryża. Tu było jego dzieło -  kolonia - osada polskich emigrantów. A może trudno byłoby mu żyć w Paryżu z Ludwiką? A może... Nie wiemy. Wpadł mu za to szatański pomysł do głowy.  

    NAWRÓCONA DLA POLSKI PRZEZ MUZUŁMANIZM
    17 grudnia 1850 roku Czajka napisał, że następnego dnia przejdzie na muzułmanizm i zostanie poddanym państwa ottomańskiego. Tak się stało. Uniezależnił się i od Rosjan i od skłóconej emigracji polskiej. Ludwika nie przyjęła muzułmanizmu, nie wiemy też na pewno, czy została jego żoną w świetle jego nowej religii. Żyła z nim nadal, nadal go kochała, rozumiała jego decyzję, ale sama nie  pędziła życia haremowego, nikt też jej nigdy nie widział w zasłonach jaszmaku, a tego wymagałaby od niej religia Michała Czajkowskiego - teraz już Sadyka (po turecku "wierny") Paszy. Mimo tego Ludwika była potępiana, posądzana o to, że przez nią, przez jej namowy Czajka przeszedł na muzułmanizm.  
    Do szaleństw Ludwiki rodzina przyzwyczaiła się, a może umiała się z nimi pogodzić. Gdy jednak Czajka został Sadykiem, nie pogodziła się z tym siostra Ludwiki - Zofia Balińska, ani jej bratowa - Antonina Śniadecka. Nie zerwał stosunków z Ludwiką jej brat Józef.
    Cały czas i Sadyk i Ludwika pracowali na rzecz Polski. Jak twierdziła sama Ludwika, to Czajka nawrócił ją dla sprawy Polski, wcześniej przecież opętana była ideą Korsakowa, ideą zjednoczenia Słowian. Teraz Ludwika ciężko pracowała dla nowej idei. Sadyk łożył ze swej pensji (a został pośrednikiem dyplomatycznym między rządem tureckim a ambasadami francuską, angielską i włoską) na kolonię polską. Nadal utrzymywał kontakty z Hotelem Lambert. Nadal chciał służyć księciu Adamowi, także jako Sadyk.  
    4 października 1853 roku Turcja wypowiedziała wojnę Rosji. Sadyk Pasza, autor "Wernyhory", został mianowany  dowódcą wszystkich Kozaków. Podczas gdy Sadyk walczył, tworzył kolejne oddziały kozackie, Ludwika przejęła jego biuro, korespondencję, zajmowała się wraz z nim sprawą polską.
    23 września 1855 roku nad Bosfor przybył Adam Mickiewicz. Zachwycił się pracą Sadyka, docenił jego dzieło tworzone dla Polski, zaprzyjaźnił się z Ludwiką. W czasie tej podróży zmarł na cholerę.

    MIŁOŚĆ PO PIERWSZY GRÓB
    Ludwika Śniadecka zmarła w 1866 r. Czajkowski pisał w jednym z listów: "Straciłem wszystko, co miałem najdroższego na świecie, radę, pociechę, towarzyszkę dwudziestotrzyletnich prac i mozołów. Straciłem moją Ludwikę, którą od początku do końca kochałem jedną i tąż samą miłością. Straciłem mojego anioła, które mnie rozumiał i którego ja rozumiałem"12).  
    Czapska podaje: "Zgodnie z wolą zmarłej Sadyk obrał dla niej miejsce wiecznego spoczynku na stoku wyżyny Alemdagu, górującej nad Bosforem, po stronie azjatyckiej, na gruntach kolonii adampolskiej"13) (którą współtworzyła).
    Gdy Czajka miał 56 lat, w jego życiu pojawiła się nowa kobieta. Była nią Irena Teoskolo, Greczynka. W jednym z opowiadań Czajka tak o niej pisze: "młoda, lat dwadzieścia, więcej nie miała, oko czarne, włosy czarne, a takie rysy twarzy, że i oko i serce pada przednimi na kolana, by ją wielbić, by jej służyć, żeby być jej kochankiem, niewolnikiem, i ona ze swego ognistego oka, ze swej dumnej twarzy mówiła - kochać umiem, ale panować jeszcze lepiej"14).
    Po doświadczeniach miłosnych, już pod koniec życia Czajka pisał: "Na mnie sprawdza się owa prawda, że co kobieta zechce, tego i Pan Bóg chce, a człowiek robi"15). Myślał o Greczynce, o Ludwice, czy o obu...?
    Dodajmy, że na koniec sam uległ ideom panslawizmu (patrz Korsakow), za zgodą cara osiadł na Ukrainie, gdzie w 1886 roku popełnił samobójstwo.

    TEORIA A PRAKTYKA RAZ JESZCZE - I JAK WYCHOWAĆ DZIECKO?
    Powrót do natury w wychowaniu dzieci, a przynajmniej Ludwiki, nie przyniósł oczekiwanych skutków. Ale czy to znaczy, że założenia wychowawcze Jędrzeja Śniadeckiego były błędne?

Dorota Księska
Pałuki nr 684 (12/2005)

 
    Przypisy:  
1. Jędrzej Śniadecki, O fizycznym wychowaniu dzieci, Warszawa b.r.w. s. 47
2. op. cit., s. 50  
3. op. cit., s. 128, 129  
4. op. cit., s. 112
5. Maria Czapska: Ludwika Śniadecka, Warszawa 1958, s. 37
6. za: Maria Czapska, op. cit. s.39.
7. za: Maria Czapska, op. cit. s. 60
8. Maria Czapska, op. cit. s. 63
9. op. cit. s. 64, 65
10. Eugeniusz Sawrymowicz: Juliusz Słowacki, Warszawa 1973, s. 32
11. Maria Czapska, op. cit. s. 155
12. Jadwiga Chudzikowska: Dziwne życie Sadyka Paszy, Warszawa 1971, s. 513  
13. Maria Czapska, op. cit, s. 307
14. Jadwiga Chudzikowska: op. cit, s. 536
15. op. cit, s. 561

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry