Na wyborczym ringu
Kandydatki wymieniają się pytaniami
    Przed niedzielną dogrywką wyborczą postanowiliśmy przeprowadzić rozmowy z dwiema kandydatkami na burmistrza Barcina: starającą się o reelekcję Stanisławą Ciesielską i Ewą Gołąb. Również i ta druga ma już doświadczenia związane z pełnieniem obowiązku głowy grodu bartników. Po trzy z pytań, które zadaliśmy obydwu paniom są autorstwa samych rywalek. Zadawaliśmy je my, lecz każda z kandydatek została poinformowana, że odpowiada na kwestie poruszone przez kontrkandydatkę.

     MÓWI STANISŁAWA CIESIELSKA
     - Najpierw chciałaby pani udzielić odpowiedzi na pytania zadane przez panią Ewę Gołąb, czy też na kwestie, które ja chciałbym poruszyć w naszej rozmowie?
     - Niech to będą najpierw pytania przygotowane przez moją kontrkandydatkę.
     - Pyta ona o to, co i gdzie pani studiuje oraz dlaczego wybrała pani taki, a nie inny kierunek swej dalszej edukacji?
     - Studiuję w Wyższej Szkole Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. Kierunek, który wybrałam, to zarządzanie infrastrukturą komunalną. Przy okazji chciałabym też uciąć wszelkie wątpliwości dotyczące faktu mego studiowania. Dochodzą mnie bowiem głosy, iż niektórzy ludzie uważają, iż wcale nie podjęłam nauki (w tym momencie Stanisława Ciesielska pokazuje nam zaświadczenie z uczelni o wpisaniu jej osoby w rejestr studentów - przypis kg). Taką, a nie inną dziedzinę nauki wybrałam, żeby poszerzyć swoją wiedzę teoretyczną w tym zakresie. Chcę też podkreślić, że żadne z kosztów ponoszonych w związku z moją edukacją nie są pokrywane ze środków publicznych.
     - Pani Ewa Gołąb pyta również, czy liczy pani na swój sukces wyborczy w świetle wyników z pierwszej tury?
     - Tak, oczywiście. Bo wierzę w mądrość społeczną, która dokona właściwej oceny mojej osoby pod względem etycznym, jak również mojego społecznego zaangażowania. I doceni moją wcześniejszą pracę na stanowisku burmistrza miasta. Jeśli nawet przegram, to i tak będę miała wewnętrzną satysfakcję, że nie krzywdziłam ludzi wykonując swą pracę. Nie dawałam generalnie powodów środowisku, żeby mogło mnie źle ocenić.
     - I ostatnie pytanie z ust pani wyborczej rywalki: Mam żal do pani dotyczący faktu, że byłam ignorowana jeśli chodzi o zapraszanie mnie na różnego rodzaju gminne uroczystości dotyczące ludzi i spraw, w które wcześniej ja sama, jako burmistrz byłam zaangażowana. W związku z tym, czy ma pani czyste ręce i czyste sumienie, jeżeli chodzi o pani postępowanie wobec mnie?
     - Tak, oczywiście. Mam czyste sumienie i czyste ręce, bo zawsze bronię i broniłam prawdy. Pani Gołąb odmówiłam decyzji o zameldowaniu jej w Mamliczu. Tak, to prawda, ale powodem tej decyzji jest oświadczenie eks-męża pani Gołąb, który nie wyraził zgody na jej zameldowanie jako współwłaściciel tej nieruchomości.
     Natomiast jeśli chodzi o brak zaproszeń dla pani Gołąb na gminne uroczystości, to była ona mieszkanką Inowrocławia i tam lokowała swoje szczęście i swoje życie. Ponadto była ona chora. W związku z tym na przykład zawieszono postępowanie sądowe toczone przeciwko niej z publicznego aktu oskarżenia. Bezpośrednią przyczyną zawieszenia tego postępowania na pół roku, licząc od stycznia 2001 roku, była hospitalizacja pani Gołąb w Wojewódzkim Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Świeciu nad Wisłą. Takie bowiem uzasadnienie zawieszenia postępowania otrzymałam z sądu w Szubinie od sędzi Ewy Sozańskiej-Walczak (w tym momencie nasza rozmówczyni pokazuje nam kserokopię sądowego postanowienia o zawieszeniu sprawy. O tymże sądowym postępowaniu pisaliśmy w Pałukach przed dwoma tygodniami - przypis kg).
     - Przejdźmy, jeśli pani pozwoli, do moich pytań. Co spowodowało, że jedynie 1077 z 11647 wszystkich uprawnionych zdecydowało udać się do urn wyborczych, żeby zagłosować na panią?
     - Generalnie należy zapytać społeczeństwo. Ja zrobiłam wszystko, żeby zaprezentować swoją sylwetkę. Kampanii wyborczej nie traktowałam jako walki o stołek. Prezentowałam wspólny dla naszego komitetu program wyborczy, który zamierzałam i nadal zamierzam realizować.
     - Jest pani liderką zwycięskiego ugrupowania w wyborach do Rady Miejskiej. Czy będzie pani potrafiła współpracować z rywalką, po jej ewentualnym sukcesie w najbliższą niedzielę?
     - Współpracować należy ze wszystkimi, ale jeśli z Ewą Gołąb to się nie uda, to trudno. W każdym razie współpraca w naszej gminie w ogóle jest bardzo potrzebna.
     - Wiceburmistrz Michał Pęziak w ulotkach rozwieszonych na terenie miasta apeluje, żeby społeczeństwo      poparło panią, oddając swój głos na osobę rzetelną, wiarygodną i zrównoważoną psychicznie. Jest w tym apelu wyraźna sugestia, iż pani kontrkandydatka nie posiada wymienionych przez wiceburmistrza walorów. W związku z tym, jak się pani zapatruje na tego rodzaju kampanię wyborczą i czy konsultowała pani treść ulotki z jej autorem?
     - Nie konsultowałam. Ulotka jest autorstwa tylko i wyłącznie pana Pęziaka. To wola jego i ewentualnie jego ugrupowania, co w treści ulotki zamieszczają. Nie mniej jest to sympatyczne, że prosi się społeczeństwo, żeby dało wyraz poparcia dla mnie. Natomiast o moich zaletach wiceburmistrz mógł się przekonać podczas naszej współpracy w Zarządzie Miasta i Gminy. Trudno przewidzieć, czy apel pana Pęziaka znajdzie odzwierciedlenie w głosowaniu. Trudno również jest mi oceniać z etycznego punktu widzenia treść ulotek kolportowanych nie przeze mnie i nie z mojej inicjatywy.
     - Jeśli zostanie pani burmistrzem, to o co i jak zadba pani, żeby mieszkańcom gminy żyło się lepiej?
     - Należy dbać o dochody gminy, żeby planować wydatki. Problemem społecznym jest bezrobocie a inwestycyjnym budownictwo komunalne. Chcę rozpocząć budowę budynku mieszkalno-socjalnego z mieszkaniami chronionymi dla części społeczeństwa dotkniętej przemianami wolnorynkowymi. Dla seniorów planuję świetlicę złotej jesieni przy kościele pod wezwaniem św. Maksymiliana Marii Kolbego. Dyskutowałam już o tym z księdzem Bronisławem Wiśniewskim. Muszą być konsekwentnie realizowane zapisy strategii określającej rozwój miasta i gminy. Dokończenia wymaga kanalizacja starego Barcina. Trzeba też realizować kanalizację wsi i budować przyzagrodowe oczyszczalnie ścieków. Należy uzbroić tereny z przeznaczeniem pod inwestorów. W zamiarach mam też poszerzanie oferty kulturalnej, zwłaszcza dla młodzieży. Nie zamierzam ustawać w pozyskiwaniu środków pozabudżetowych i kształtować politykę podatkową nakierunkowaną pod drobną przedsiębiorczość. Chcemy czynić starania, żeby uzyskać certyfikat ISO w celu stworzenia biura obsługi klientów w Urzędzie Miasta.
     - Dziękuję pani za rozmowę.
     MÓWI EWA GOŁĄB
     Najpierw chciałaby pani udzielić odpowiedzi na pytania rywalki, czy też te, które przygotowałem dla pani ja?

     - Daję pierwszeństwo panu.
     - Czy po ewentualnym sukcesie planuje Pani jakieś zmiany personalne w Urzędzie  Miejskim w instytucjach podległych gminie?
     - W przypadku sukcesu wyborczego planuję następujące zmiany personalne: złożę propozycję pracy w charakterze mojego zastępcy osobie legitymującej się wysokimi kwalifikacjami i społeczną aprobatą. Jeżeli moja propozycja nie zostanie przyjęta na stanowisku zastępcy pozostanie wakat, ponieważ obecnie nie widzę innego kandydata. Na swoje dawne stanowisko sekretarki wróci pani Joanna Graczyk. Co do innych pracowników - decyzją o ewentualnych zmianach zakresów czynności lub ewentualnym zwolnieniu podejmę po przeprowadzeniu wnikliwej oceny kompetencji i efektów pracy, ponieważ kilku pracowników zatrudnionych po moim odejściu po prostu nie znam i nie jestem w stanie ocenić ich pracy.
J     eżeli chodzi o stan zatrudnienia i kompetencji pracowników jednostek organizacyjnych podległych gminie uważam, że moją rolą będzie ocena pracy merytorycznej zakładów i umiejętności do właściwego kierowania jednostkami przez ich dyrektorów w odniesieniu do wysokich wymagań, które jako burmistrz postawię, natomiast dobór pracowników pozostawię w dyspozycji kierowników jednostek.
     - Jednym z punktów Pani programu wyborczego jest budowa krytego basenu w Barcinie. Czy gminę będzie stać na utrzymanie takiego obiektu? Zadaję to pytanie w kontekście problemów z tym związanych z jakimi obecnie boryka się Janikowo.
     - Uważam, że jeżeli już gmina podoła obciążeniom finansowym związanym z przeprowadzeniem inwestycji, z pewnością będzie naszą gminę stać na jej utrzymanie, ponieważ strategia rozwoju gminy nie przewiduje już budowy żadnego obiektu użyteczności publicznej i środki, które aktualnie są z budżetu gminy przeznaczane na inwestycje mogą zostać sierowane wg potrzeb na bieżącą eksploatację np. basenu.
     - Jak Pani widzi kanalizację obszarów wiejskich i w ogóle po ewentualnym objęciu stanowiska o co i jak Pani zadba, aby mieszkańcom żyło się lepiej.
     - Odnośnie kanalizacji obszarów wiejskich uważam, że najbardziej racjonalnym z ekologicznego punktu widzenia, jest zainspirowanie rolników do budowy tzw. przyzagrodowych oczyszczalni ścieków z wykorzystaniem dofinansowania ze środków pozabudżetowych, z Funduszu rozwoju obszarów wiejskich oraz Gminnego Funduszu Ochrony Środowiska. Co do mojego wpływu na poprawę życia mieszkańców skutecznie zainspiruję odpowiedzialne zakłady do kompleksowego uporządkowania terenu Barcina, a zwłaszcza Piechcina, aby poprawić ogólne wrażenie estetyczne. Zainspiruję Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury do prowadzenia aktywnej, widocznej w środowisku i dostępnej powszechnie merytorycznej pracy kulturalnej. Bardzo wysokie wymagania postawię pracownikom samorządowym zatrudnionym w urzędzie zarówno co do współpracy z Radą Miejską, jak i sprawnej kompetentnej i życzliwej obsługi mieszkańców gminy.
     Jako burmistrz zadbam o pozytywną promocję gminy w mediach, aby każdy mieszkaniec gminy czytając gazetę, bądź oglądając program telewizyjny poczuł się wręcz dumny, że mieszka w gminie Barcin.
     - Czy nie niepokoi pani fakt mniejszego wpływu do budżetu gminy środków od kombinatu cementowo-wapienniczego aniżeli było to podczas realizacji pani największych inwestycji w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych, czyli przed prywatyzacją KCW Kujawy.
     - Niezależnie od zmienionej formy własności stawkę największego wpływu podatkowego od kombinatu - podatku od nieruchomości uchwala Rada Gminy. Ze swej strony będę inspirować Radę do uchwalenia wręcz maksymalnych stawek, ponieważ uważam, że działalność przemysłowa kombinatu jest bardzo zyskowna i nie ma ani ekonomicznych, ani społecznych podstaw do zaniżania stawek podatkowych.
     - A oto pierwsze z pytań Stanisławy Ciesielskiej kierowanych do pani: Dlaczego uważa Pani, że czas wyborów to dla Pani okres dobrej zabawy, co wyraziła Pani w rozmowie ze mną?
     - Jeżeli mój kontakt z Panią (Stanisławą Ciesielską - przyp. kg) można w ogóle nazwać rozmową to wprawdzie był, ale nie przypominam sobie abyśmy "usiłowały chociażby rozmawiać o rozrywce".
     Jeżeli chodzi o mój stosunek do zabawy to uważam, że każdy czas jest dobry na właściwą do okoliczności rozrywkę i bynajmniej ja staram się w szczególności w okresie kampanii wyborczej zachować właściwą proporcję pomiędzy powagą i rozrywką.
     - Od 10 do 22 stycznia tego roku zachowując się Pani jak przysłowiowy chuligan, wdzierała się Pani na teren posesji jednego z mieszkańców, powodując straty o łącznej wartości 25.000  zł oraz wdzierała się Pani na teren magistratu, na co prokurator Marek Chrzanowski przysłał do Magistratu pismo o umorzeniu dochodzenia w związku z Pani chorobą, którą orzekli biegli lekarze psychiatrzy, rozpoznając zaburzenia afektywne dwubiegunowe, które miały miejsce w czasie popełnienia zarzucanego czynu. Czy w związku z tym jest Pani w posiadaniu lekarskiego dokumentu ze szpitala, w którym była Pani hospitalizowana, a który to dokument zaświadczył by o Pani zdolności do pełnienia odpowiedzialnej funkcji?
     - Nieprawdą jest, jakobym na teren jakiejkolwiek z wymienionych nieruchomości się wdzierała, ponieważ zarówno drzwi do Urzędu Miasta jak i brama do posesji Pana Leszka Ć., który jest mieszkańcem, którego Pani ma na myśli, były otwarte. W Urzędzie miał miejsce fakt jednego wejścia do Pani gabinetu, w czasie którego bynajmniej nie zachowałam się jak chuligan, ponieważ nic nie powiedziałam oraz niczego, poza mało znaczącym gestem nie zrobiłam, i zastanawiam się właściwie co "doniosła Pani do prokuratury".  
Odnośnie posesji jednego z mieszkańców gminy i mojego "chuligańskiego zachowania", faktem jest, że Pan Leszek Ć. poniósł straty materialne wskutek mojej zdecydowanej reakcji na jego szczególną wobec mnie i syna postawę życiową [fragment nie do druku ze względu na poruszane fakty z życia prywatnego innych osób - Dominik Księski], w konsekwencji której doznał jedynie znikomych w odniesieniu do jego majątku strat materialnych.
     Odnośnie posiadanego dokumentu ze szpitala jestem w posiadaniu karty informacyjnej leczenia szpitalnego, którą otrzymuje każdy pacjent, a dotyczy ona przebiegu hospitalizacji. Od kilku miesięcy czuję się świetnie, w szczególności radykalne zmiany, które przeprowadziłam w swoim życiu wpłynęły na moje zdrowie wyjątkowo korzystnie.
     I ostatnie z pytań rywalki: Po zapoznaniu się z aktami sprawy toczonej z oskarżenia publicznego przeciwko pani, chciałam zapytać się, kto weźmie odpowiedzialność za pani błędne decyzje lub zmienne nastroje, i kto będzie ponosił konsekwencje - mieszkańcy?
     - Sprawa, która toczy się od czterech lat przed Sądem Rejonowym w Szubinie, zainspirowana między innymi złożonym przez panią doniesieniem do prokuratury (1996 rok), toczy się przeciwko Leszkowi Ć. i innym. Zarzut postawiony mi przez prokuratora, oparty na twierdzeniu, że jako burmistrz byłam w latach 1991 -1996 niobecna w pracy w czasie trwania sesji Rady Miejskiej, na których byłam obecna, jest sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem.
     Sugerowane przez panią w treści pytania twierdzenie, jakoby toczone postępowanie przed sądem było wynikiem moich rzekomo zmiennych nastrojów lub błędnych decyzji jest w całości absurdalne.
     Co do mojej decyzyjności i jej społecznych konsekwencji uważam, że moja wiedza, doświadczenie i zdolność obiektywnej, racjonalnej oceny sytuacji w pełni gwarantuje podejmowanie decyzji zgodnych ze społecznym interesem niezależnie od nastroju, który nawiasem mówiąc od kilku miesięcy jest bardzo dobry.
     - Dziękuje pani za rozmowę.

 

Karol Gapiński
Tygodnik Barciński Pałuki nr 45/2002

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry