Sebastian Gajda jest dumny z pasji swojego dziadka. Prezentuje pamiątkę wykonaną przez dziadka Mieczysława Czarneckiego z okazji 25-lecia mogileńskiej „Pogoni”.

     fot. Paweł Lachowicz

Mogilno, gazeta, hobby, pasjonat, Pałuki i Ziemia Mogileńska
Sportowe hobby Mieczysława Czarneckiego
     Kupuje co tydzień po 3 egzemplarze Pałuk i Ziemi Mogileńskiej. Dwa do zrobienia kronik i jedną do kolekcji na półkę. - Kupowałem w kiosku na ul. Kościuszki, jak zlikwidowali chodziłem do kiosku na PKS, później na dworcu PKP. Teraz kupuję w sklepiku na ul. Hallera. Mam zamówione i odkładają mi. Taki jestem fanatyk - opowiada reporterowi.

     Pasją mieszkańca Mogilna, 80-letniego Mieczysława Czarneckiego jest przede wszystkim sport. Od kilkudziesięciu lat zbiera prasę sportową. W jego okazałej kolekcji znajdują się wszystkie wydania od 1956 r. Przeglądu Sportowego. Dodatkowo od 1996 r. zbiera tygodnik Pałuki, na podstawie którego prowadzi kroniki sportowe.
     Mieczysław Czarnecki urodził się w Gozdaninie (gm. Mogilno) 19 października 1931 r. Od młodzieńczych lat związany jest z Mogilnem. Mieszkał tutaj już przed II wojna światową. Po ślubie zamieszkał w podwórzu kamienicy u Paczkowskich na ul. Jagiełły, później na rynku koło młyna oraz na ul. Hallera w kamienicy obok starego targowiska. Obecnie pan Mieczysław mieszka w kamienicy przy ul. Kościuszki w Mogilnie. Przebywa na emeryturze.
     W młodości - do roku 1956 - pracował 9 lat w mogileńskiej GS, na stanowisku pomocnika referenta skupu. Pracował także w Przedsiębiorstwie Upowszechniania Prasy Ruch, a następnie przez 36 lat na poczcie.

Półki w piwnicy u pana Mieczysława nie są zapełnione słoikami z zaprawami, ale posegregowanymi rocznikami „Pałuk” i „Przeglądu Sportowego”

          fot. Paweł Lachowicz

     - „Ruch” i Urząd Pocztowy to było jedno Ministerstwo Łączności. I byłem zatrudniony jako instruktor prasy i dostałem przydzielony powiat żniński i mogileński. Pracowałem na tym etacie od maja do października. Później w zakładzie odbyła się reorganizacja i przenieśli mnie do Urzędu Pocztowego, gdzie zajmowałem się prenumeratą czasopism - opowiada pan Mieczysław. W trakcie 36-letniego zatrudnienia w urzędzie pocztowym zajmował różne stanowiska, m.in. pracował w dziale remontowym przy centralach telefonicznych. Przez cały ten czas kupował Przegląd Sportowy i go kolekcjonował.
     Od urodzenia jest miłośnikiem sportu. Sam grał w piłkę nożną w mogileńskiej drużynie, był też członkiem i zawodnikiem sekcji bokserskiej w mogileńskiej Pogoni. W swojej karierze sportowej był także trenerem w Klubie Sportowym Pogoń w Mogilnie. Reprezentował barwy Pogoni na przełomie lat 50. i 60, gdy grała w III lidze. Był jedynym reprezentantem klubu z tamtego okresu, który 26 maja na stadionie w Złotorii oklaskiwał awans swoich młodszych kolegów do III ligi.
     Oprócz bogatych kronik sportowych prowadzi również zapiski z przeróżnych wydarzeń sportowych. W jego zapiskach znaleźć można osoby, które przez lata związane były z mogileńskim sportem. Ma opisane wszystko, w jakim roku i jaką kto sprawował funkcję, wypisanych ma wszystkich sportowców, jacy pojawili się w czasie, gdy on czynnie zajmował się działalnością sportową.
     Jego pasję sportem podzielała również żona Jadwiga. - Żona była fanką sportu i chodziła na walki bokserskie. Tak się poznaliśmy - opowiada Mieczysław Czarnecki.
     Bogate zbiory Pałuk i Przeglądu Sportowego mają swoje miejsce w piwnicy, gdzie zajmują miejsce na półkach. Wszystkie gazety ułożone są rocznikami i oznaczone kartkami z opisami. W ostatnim czasie zaczął oprawiać Przegląd Sportowy. - Trudno jest mi powiedzieć, ile mam numerów „Przeglądu Sportowego”, gdyż na początku wychodził dwa razy w tygodniu, teraz wychodzi codziennie - mówi pan Mieczysław. Od 1996 r. kolekcjonuje Pałuki i w swojej kolekcji ma każdy numer gazety. - Jak pracowałem na terenie Żnina. to „Pałuki” były tylko ze Żnina. Później, jak się zaczęły ukazywać w Mogilnie, od początku zacząłem je zbierać. Jest w nich dużo o sporcie, to jest główny powód, dla którego je kupuję. Wycinam artykuły z „Pałuk” i robię kroniki piłkarskie oraz „Sokoła” Mogilno młodziczek, czy kadetek, ponadto wszystkich drużyn tenisistów - dodaje bohater naszego artykułu.

Mieczysław Czarnecki prezentuje 26/1996 numer „Pałuk”, od którego zaczyna się jego okazała kolekcja

   fot. Paweł Lachowicz

     Mieczysław Czarnecki opowiada, że na podstawie artykułów zamieszczanych w Pałukach robi kroniki sportowe. Kroniki te podzielone są na kluby i dyscypliny sportowe. Ze względu na to, że artykuły umieszczone są na obu stronach gazety Mieczysław Czarnecki kupuje co tydzień po 3 egzemplarze gazety. Dwa do zrobienia kronik i jedną do kolekcji na półkę. Jak opowiada kilka razy zdarzyło się, że nie dostał tylu egzemplarzy, wówczas uzupełniał je z pomocą znajomych, którzy również kupują Pałuki.
     - Wycinam każdy artykuł, a że z jednej strony jest np. „Pogoń”, a z innej „Sokół” musiałem kupić drugi numer. Kupowałem w kiosku na ul. Kościuszki, jak zlikwidowali chodziłem do kiosku na PKS, później na dworcu PKP. Teraz kupuję w sklepiku na ul. Hallera. Mam zamówione i odkładają mi. Taki jestem fanatyk, no i co na to poradzę. Papierosów nie palę, alkohol piłem rzadko, teraz w ogóle nie piję, więc czego mam sobie żałować tych kilku złotych na gazetę, skoro to moja pasja? - mówi z uśmiechem pan Mieczysław. Po czym dodaje, że prowadząc np. kronikę Sokoła,wszystkie artykuły opatrzone ma informacją, z którego numeru Pałuk one pochodzą oraz kto robił zdjęcie i kto pisał dany artykuł.
     - Czytam „Pałuki”, bo jestem zainteresowany, co się dzieje na naszym terenie. Robię sobie również kronikę z tego, co się dzieje w Mogilnie i mam z nich np. informacje, że się hala buduje, czy informacje o fontannie w parku. Wszystko z artykułów z „Pałuk”. Często, gdy koledzy się ze mną kłócą o jakieś nazwisko, czy wydarzenie, ja wyciągam kronikę i wszystko staje się jasne. Moja kolekcja może się komuś, kiedyś przydać, jak mnie nie będzie już na świecie - dodał.
     Wnuk pana Mieczysława Sebastian Gajda powiedział, że dziadek codziennie różne gazety kupuje, które ma odkładane do teczki. - Te inne przeczytane pali w piecu, tylko „Pałuki” i „Przegląd Sportowy” sobie zostawia. Teraz jak powstała Liga Orlika dziadek również robi kolejną kronikę - opowiada Sebastian Gajda.
     Mieczysław Czarnecki często podkreśla, że musi jeszcze wszystko dokładniej uporządkować.
     - Muszę dokładnie poukładać gazety, najlepiej w kartony, bo jak później będę chciał komuś to przekazać, to musi być porządek. Trzeba mieć zajęcie, bo jak człowiek bezczynnie usiądzie, to nic z życia nie będzie miał - dodał Mieczysław Czarnecki.
     Od wiosny do jesieni, oprócz zajęć związanych z prowadzeniem kronik, pan Mieczysław zajmuje się uprawianiem działki syna, na której mieszka od kwietnia do października. Jednak wolny czas poświęca swojej pasji kronikarskiej.
     - Jak jestem na działce, to mogę sobie coś robić i kroniki to są właśnie te przyjemności. Trzeba jakoś żyć, bo nie wiadomo jeszcze jak długo. Żona zawsze mówiła tak „Mietek, wiesz co, na starość żebyśmy my nie byli od nikogo zależni” i ona sobie tym wywróżyła i nie była zależna. Ja i żona pracowaliśmy. Jak ja wracałem z pracy o piętnastej, żona szła po południu, to ja się wtedy zajmowałem dziećmi. I pieluchy trzeba było prać i robić koło dzieci. Takie jest życie - dodał pan Mieczysław.
     Zdradził reporterowi, że martwi się, czy po jego śmierci jego pasja nie pójdzie na stracenie. Jednak wnuk Sebastian zapewnił dziadka, że nie musi się martwić. - Nikt dziadek twoich kronik nie wyrzuci, może oddamy je do muzeum. Te kroniki to istna skarbnica wiedzy, przede wszystkim sportowej - powiedział Sebastian Gajda.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1060 (23/2012)

 

Inne teksty:

 

Przyjechał po niego Papa Stamm

 

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry