Artykuł tygodnia
  • O wycenie pod S5
    O wycenie pod S5

    W Rogowie odbyło się spotkanie, podczas którego Krzysztof Pankowski, kierownik oddziału odszkodowań Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy, odpowiadał na pytania osób wywłaszczanych w związku z budową S5.

Referat wygłoszony na konferencji Prasa lokalna w budowie społeczeństwa obywatelskiego, Senat RP 21 września 2004
   

     Wśród bogatej plejady polskiej prasy lokalnej i sublokalnej: gazet wydawanych przez stowarzyszenia, parafialnych, gazet szkolnych, samorządowych - niezależne gazety prywatne są grupą, która najbardziej dynamicznie się rozwinęła i zajęła na polskim rynku prasowym dużą niszę ekologiczną.

 

     Mój referat traktować będzie o pewnej teoretycznej - acz narysowanej na podstawie istniejących - konstrukcji polskiej niezależnej gazety lokalnej, skupię się na cechach istotnych, pomijając drugorzędne. Dlatego nie będę używał słów "zazwyczaj", "najczęściej", "z zasady", choć żadna z tych cech nie dotyczy wszystkich gazet, o których piszę. Trzeba też zaznaczyć, że jest w naszym gronie jedna gazeta, Tygodnik Podhalański - która będąc gazetą lokalną jest jednocześnie gazetą globalną (obejmującą Chicago, Himalaje, jaskinie Austrii czy bieszczadzkie połoniny).

     Finanse i misja
     Piętnaście lat temu niezależność była kategorią polityczną, obecnie wyraz ten oznacza głównie niezależność finansową: utrzymywanie się wyłącznie ze sprzedaży nakładu i reklam. Tych gazet nikt nie dotuje, to one utrzymują swoich właścicieli. Wydawane są przez lokalne wydawnictwa. Nie stoi za nimi duży kapitał, wręcz przeciwnie - to one same swój kapitał powoli akumulują.
     Traktowanie działalności wydawniczej komercyjnie jest nieodłącznie związane z niezależnością. Tylko gazeta zarabiająca na siebie może utrzymać niezależność finansową - a co za tym idzie - wszelką inną. Nie jest to jednak komercja za wszelką cenę. Gotówka w polskiej niezależnej prasie lokalnej nie jest celem prowadzonej działalności, a jedynie środkiem do tego, aby głos opinii publicznej mógł istnieć.
     Wśród prywatnej prasy lokalnej można wyróżnić dwa typy gazet.
     Pierwsze kierują się interesem partykularnym: pragnieniem emanacji osobowości właściciela, nienawiścią do obecnego burmistrza; są narzędziem walki politycznej, familijnej, gospodarczej czy jakiejś jeszcze innej. Czytelników zazwyczaj mają niewielu, często - konkurencję zakładaną przez przeciwników. Takie gazety są oczywiście potrzebne, jednak nie o nich w tym tekście mówię.

     Mówię o gazetach założonych po to, by społeczność lokalna miała wiarygodne źródło informacji, forum wymiany poglądów. Ich twórcy starają się, aby każdy czytelnik uznał gazetę za swoją: i wyborca PSL i PO; i wierzący, i niewierzący; i ten, co lubi naczelnego, i ten, co go nie lubi. Zwróćmy uwagę na to, że - oprócz ideowego podłoża - na przyjęcie takiego profilu ma wpływ także impuls ekonomiczny: jeśli zaadresujemy gazetę jedynie do zwolenników swojej opcji politycznej, pozbawimy się lwiej części zainteresowanych czytaniem. Niezależna gazeta lokalna jest więc pismem, za którym nie stoi żadna partia ani ruch polityczny - nawet, jeśli redakcja ma wyraźne polityczne poglądy, prowadzi pismo tak, aby zachowywało równy dystans do wszystkich sił politycznych.
     Niezależność to chęć przedstawiania poglądów innych, niż redakcji, a w końcu - niezależność od gustów czytelniczych. Reguła: "czego klient oczekuje, to otrzyma" przeniesiona w sferę kultury daje taki skutek, że gorzkie dla ludu prawdy przebijają się na łamy z oporami. Klienci mieszkający na wsi na pewno woleliby przeczytać w gazecie, że upadkowi mleczarni winny jest rząd i prezes, niż znaleźć w niej trzecie z kolei przypomnienie, że to na ich ręce prawo spółdzielcze złożyło los mleczarni, a prezesa nie wybrał minister skarbu, tylko rada nadzorcza, której skład w całości zależał od woli rolników. Ale ten, kto niezależną gazetę lokalną zakładał, czynił to, aby mieszkać w społeczności, której mieszkańcy są świadomymi swych wyborów obywatelami. I w jego gazecie taki komentarz, którym narazi się - nie władzy, nie reklamodawcom nawet, ale czytelnikom - się ukaże. Bo on wydaje niezależną gazetę.

     Funkcje
     Najważniejszą rolą, jaką spełnia prasa lokalna jest oczywiście dostarczanie informacji.
Oprócz tego niezależna gazeta lokalna spełnia wobec samorządów gminnych i powiatowego taką samą funkcję, jaką wobec rządu spełnia dziennik o ogólnopolskim zasięgu - przedstawia i ocenia ich działania. W tych gminach, w których zarządzanie pozostawia wiele do życzenia, z tych gazet właśnie można się tego dowiedzieć. Niezależna gazeta lokalna poprzez sprawowanie funkcji kontrolnej pomaga ujawniać nieprawidłowości życia publicznego, pełni rolę kulturotwórczą, wyznacza standardy zachowań. Niezależna gazeta lokalna jest niezastąpiona w definiowaniu lokalnych problemów społecznych, w tworzeniu wspólnoty symboli, w przywracaniu wiedzy o historii regionu, w budowaniu tradycji mieszkańców.
     Zacytuję tu dwie opinie, które padły w Falenicy podczas Pierwszego Kongresu Niezależnej Prasy Lokalnej w 2000 roku. Profesor Ireneusz Krzemiński: Polska niezależna prasa lokalna jest w tej chwili najsilniejszym elementem społeczeństwa obywatelskiego. Premier Jerzy Buzek: - Jesteście rdzeniem i głównym strażnikiem polskiej demokracji.

     Punkt widzenia
     Bez więzi społecznych nie ma społeczeństwa. Ważny więc jest każdy element, który te więzi buduje. Jednym z nich są gazety. Działa tu mechanizm: wiesz o czymś, więc jesteś z tym związany. Dziennik ogólnopolski wpływa na więzi między obywatelami kraju, dzienniki regionalne mają pewien wpływ na budowę nowej tożsamości wojewódzkiej, gazeta lokalna wzmacnia identyfikację mieszkańców z powiatem i gminą.
     Każda z tych gazet sytuuje się wokół innego punktu centralnego. Powstanie w Polsce po roku 1989 prasy lokalnej przywróciło naturalny, odwieczny punkt widzenia na świat: centrum świata to miejsce, w którym mieszkam. W gazecie lokalnej centrum świata wyznacza więc rynek małego miasteczka, w którym pismo się ukazuje i to od tego punktu mierzy się odległości. Jest to zupełnie inna filozofia wydawnicza, niż prezentowana w dwóch pozostałych sektorach prasy informacyjnej: centralnej i regionalnej, gdzie najważniejsze są wydarzenia ogólnopolskie i światowe, a regionalne i lokalne są z zasady na drugim planie.

     Między dziennikiem informacyjnym a tygodnikiem opinii
     Polska niezależna gazeta lokalna ukazuje się zazwyczaj w czwartki - przed piątkowymi wydaniami magazynowymi dzienników, co pozwala skupić się na jej sprzedaży kolporterom, zanim zawali ich weekendowa masa papieru.
     Bazuje na lokalnym rynku reklam - na tych zleceniodawcach, którzy mają klientów w jej zasięgu ukazywania się. Wszystkie informacje, jakie drukuje zdobyła sama, dla niej agencje informacyjne mogłyby nie istnieć.
     Nasyca sieć sprzedaży kilka razy gęściej, niż sieć Ruchu (tworzona głównie na potrzeby prasy centralnej) czy innych kolporterów, którzy tworzą swe punkty głównie tam, gdzie mają zagwarantowaną dużą sprzedaż czyli w miastach. Wydawca tygodnika lokalnego tworzy więc swoją sieć opatrą na sklepach spożywczych i stara się, by jego tytuł był w każdej wsi. Drukowana jest z roli, w formacie A3, wygląda więc jak dziennik, ale jest tygodnikiem. Ta dwoista natura każe jej z jednej strony pełnić funkcje dziennika informacyjnego, z drugiej strony - tygodnika opinii.
     Od części informacyjnej dzienników odróżnia się przede wszystkim tym, że zawiera wyłącznie informacje lokalne na zasadzie: granice mojego kolportażu są granicami mojej informacji. Te granice zazwyczaj obejmują jeden powiat, czasem kilka, zdarza się też, że jedno wydawnictwo wydaje kilka gazet w kilku sąsiednich powiatach.
     Jeśli ukazuje się wywiad z Kazikiem Staszewskim - to dlatego, że koncertował w Jarocinie. Jeśli poznajemy życie francuskiego małżeństwa, mieszkającego pod Orleanem - to tylko dlatego, że przejeżdżali przez Łowicz. Jeśli na pierwszej stronie widnieje zaćmione słońce - to dlatego, że zaćmiło się nad Tucholą. Informacje z województwa, kraju i świata, które nie nawiązują do terenu działalności gazety - nie ukazują się w ogóle. Są poza profilem.

     Zawartość tematyczna
     Jeśli wyróżnimy osiem obszarów tematycznych: kryminalny, samorządowy, gospodarczy, rolniczy, społeczny, sportowy, kulturalny i rozrywkowy, to w gazetach, o których mówię pierwsze trzy najczęściej stanowią budulec pierwszej strony, następne - rzadziej, a ostatni na nią nie wychodzi nigdy.
     Profil tematyczny konkretnej gazety tworzą dwie zmienne: to, ile miejsca redakcja przeznaczy na poszczególne kawałki tego tortu oraz jaki charakter będą miały artykuły - czy będą przekazywać informacje proste, łatwo dostępne i raczej potwierdzające wizję świata odbiorcy, niż ją poszerzające, czy też informacje przetworzone i pogłębione.
     Te redakcyjne wybory mają jeszcze jeden aspekt. Od nich zależy, jak gazeta ułoży się na rynku wobec konkurencji.
     Dziesięć lat temu, gdy dzienniki regionalne pisały o małych miasteczkach dziesięć linijek dwa razy na tydzień, gazeta lokalna była atrakcyjna, cokolwiek zamieściła. Dziś już nie.
     Jeśli na lokalnym rynku wkładka powiatowa dziennika ma rozbudowane strony rozrywkowe, już we wtorek przekazuje komplet podstawowych informacji sportowych, codziennie przynosi newsy z działań samorządu - trudno będzie jej sprostać, jeśli będzie zamieszczać to samo, tylko później. Tam, gdzie dziennik regionalny przynosi informacje niepogłębione, tygodnik lokalny je porządkuje, przetwarza, dostarcza w takiej formie, w jakiej to robią właśnie tygodniki.

     Zagrożenia
     Jedni pytają, czy dysponujące wielkimi kapitałami dzienniki regionalne zjedzą polską prasę lokalną. Inni wskazują na konkurencję ze strony dysponujących zapleczem budżetowym gazet samorządowych. Według mnie największym zagrożeniem dla prasy lokalnej jest ona sama. Ten, kto egoistycznie wyznaczy profil swego pisma - na przykład będzie chciał wydawać lokalny tygodnik polityczny - nie zyska czytelników. Ten, kto oprze się tylko na sieci Ruchu - zawiedzie się nie. Ten, kto pozwoli swym reporterom pisać nieciekawie, skaże się na spadek nakładu. Kto pozwoli na zajęcie innym jemu właściwego rynku reklam - straci. Ten, kto zlekceważy zapisy prawa prasowego i skomentuje sprostowanie w tym samym numerze - przegra proces sądowy. Kto nie potrafi zarządzać finansami - temu drukarnia przejmie tytuł za długi.
     Nie zgadzam się z tezą, że niezależna gazeta lokalna wobec presji dzienników nie ma szans na utrzymanie się. Nie zgadzam się też z tezą, że jakiekolwiek zagrożenie stanowi dla niej miesięcznik samorządowy. Prasa samorządowa ma tak wielkie obszary tabu, takie hektary tematów, których nie podejmuje ze względu na swe strukturalne uwarunkowania, że mówić o zagrożeniu z tej strony jest niestosownością. Nawiasem mówiąc, samo robienie przez samorząd konkurencji poprzez przyjmowanie na siebie roli wydawcy prasy jest o wiele grubszą niestosownością, ale o tym dziś jeszcze będzie mowa.

     Podsumowanie
     Model niezależnej gazety lokalnej, jaki przedstawiłem, nie ma swoich odpowiedników w krajach naszych sąsiadów, dlatego dodaję przymiotnik "polska", aby zwrócić uwagę - po pierwsze - na jej terytorialną specyfikę występowania, po drugie - na to, że właściciele tej prasy tworzą grupę polskich właścicieli prasy informacyjno-opiniotwórczej. Warto
zaznaczyć jeszcze, że stanowią tych właścicieli większość.

Dominik Księski
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry