Referat wygłoszony przez Dominika Księskiego, redaktora naczelnego tygodnika Pałuki, podczas konferencji pt. "Korupcja - zagrożenie dla funkcjonowania demokracji", która odbyła się 17 listopada 2009 r. w Warszawie

 

Tekst
o konferencji

   1. Słowo o prasie lokalnej
   Na rynku prasowym w Polsce po 1989 roku ukształtowały się trzy rodzaje zasięgu prasy informacyjnej i opiniotwórczej. Zasięg ogólnopolski  - dzienniki i tygodniki centralne, wydawane głównie w Warszawie, zasięg regionalny  - dzienniki wydawane w miastach wojewódzkich oraz zasięg lokalny  tygodniki, dwutygodniki i miesięczniki wydawane w miastach powiatowych,  centrach gmin oraz innych miejscowościach. W prasie lokalnej wyróżnić można dwa główne nurty: gazety wydawane przez samorządy i gazety wydawców niezależnych  zarówno od samorządu, jak i od wielkiego kapitału.


   Prasa wydawana przez wydawców niezależnych, szacowana na ponad tysiąc tytułów, jest tak różna, jak klimat na kuli ziemskiej. Na jednym krańcu tego spektrum mamy gazety o nakładzie kilkuset egzemplarzy, często stronnicze, będące narzędziem walki politycznej, familijnej, gospodarczej czy jakiejś jeszcze innej. Na drugim końcu  liczące 30.000 egz. nakładu tygodniki o zasięgu kilku powiatów, będące wiarygodnym źródłem informacji i forum wymiany poglądów.  Takich tygodników o zasięgu jednego lub kilku powiatów o minimalnym nakładzie 3.000 egz., a średnim  5.000-10.000 jest w Polsce blisko 300. Ich twórcy starają się, aby każdy czytelnik uznał gazetę za swoją: i wyborca PO i wyborca PiS; i wierzący, i niewierzący; i miastowy, i mieszkaniec wsi; i ten, co lubi naczelnego, i ten, co go nie lubi. Zwróćmy uwagę na to, że - oprócz ideowego podłoża - na przyjęcie takiego profilu ma wpływ także impuls ekonomiczny: jeśli zaadresujemy gazetę jedynie do zwolenników jednej opcji politycznej, pozbawimy się lwiej części zainteresowanych czytaniem. Dlatego niezależne gazety lokalne o największych nakładach to te, które zachowują równy dystans do wszystkich sił politycznych.

   Stowarzyszenie Gazet Lokalnych, które reprezentuję, skupia 80 wydawców, wydających gazety o łącznym nakładzie powyżej 700.000 egzemplarzy. Wydawcy tych gazet tworzą ważną grupę polskich właścicieli prasy informacyjno-opiniotwórczej. Warto tu zaznaczyć, że stanowią tych właścicieli większość.

   2. Funkcja kontrolna niezależnej gazety lokalnej wobec samorządu

   Niezależna prasa lokalna to najważniejsza siła, jaka pełni funkcję kontrolną wobec samorządów szczebla powiatowego i gminnego. Antykorupcyjne działanie niezależnej gazety lokalnej ma trzy poziomy.

   2.1. Pierwszy poziom  to poziom potencji. Prawdopodobieństwo tego, że gazeta może o czymś napisać, działa zapobiegawczo na podejmowane decyzje. Wyobraźmy sobie dwa konkursy na dyrektora szpitala. Pierwszy, po którym opinia publiczna dowiaduje się tylko nazwisko nowego dyrektora. I drugi  gdzie gazeta podaje skład ośmioosobowej komisji konkursowej, listę kandydatów oraz przedstawia, kogo zaproponowała komisja, a kto został wybrany. Samo to, że wiadomo, iż jakieś informacje zostają opublikowane jest już antykorupcyjną szczepionką.

   2.2. Drugi poziom  to poziom informacji. Chodzi tu o to, że niezależna gazeta lokalna, aby przeżyć, musi czymś zainteresować ludzi. Im mniejsza miejscowość, tym bliżej czytelnikom do radnych, dyrektorów szkół, firm pracujących dla gminy  tym bardziej znają ludzi, którzy podejmują decyzje i tym bardziej sprawy te ich ciekawią.
   Przykład: które ulice w mieście będą w tym roku remontowane i dlaczego te, a nie tamte. Są w mieście dwie jednakowo wyboiste i jednakowo peryferyjne ulice. Przy jednej, powstałej niedawno, mieszka miejski establishment, przy drugiej  zwykli ludzie. Bogacze chcą finansować 30% kosztów ich ulicy. Komu wyremontuje urząd ulicę, kiedy i za ile?
   Inny przykład: Komu burmistrz umarza podatki. Są gazety, które regularnie publikują listy umorzeń. Dopóki lista wisi w urzędzie na tablicy (jest jawna z mocy prawa), fakt społeczny nie zachodzi. Gdy tysiąc osób, siedząc wygodnie w fotelu, zagłębia się w lekturę pełnej strony formatu A3, wypełnionej nazwiskami, kwotami i uzasadnieniami - doczyta się tego, co niekoniecznie wygodne dla tego, kto umarza. I tak na przykład może się doczytać, że podatki zostały umorzone przez burmistrza trzem opozycyjnym radnym. A z innych artykułów wiadomo, jak który radny głosuje.
   Inny przykład: gazeta co roku publikuje oświadczenia majątkowe radnych oraz urzędników najwyższej rangi, przeprowadza analizy, porównania, dlaczego ktoś wzbogacił się w danym roku, czasem ujawniają się zwykłe pomyłki, a czasem poważne niezgodności.
   Inny przykład: prowadzona przez burmistrza inwestycja drogowa wymaga wykupienia działek od kilkunastu właścicieli. Gazeta publikuję wycenę rzeczoznawcy oraz tabelkę z kolumnami: ile proponują właściciele, ile proponuje burmistrz. Opozycja, występująca w imieniu właścicieli, chce nas rozszarpać, że zabieramy ludziom pieniądze z kieszeni, burmistrz jest raczej zadowolony.
Inny przykład: gazeta publikuje nazwiska (za zgodą) i wykształcenie (wyższe; administracja) trzech osób, które nie dostały pracy w starostwie i trzy nazwiska osób przyjętych (wykształcenie średnie)  krewnych polityków na wysokich stanowiskach.
   Inny przykład: kierownik basenu rozdaje karnety sponsorskie, gazeta publikuje listę zawierającą instytucje sponsorujące basen i nazwiska tych, którzy mogą pływać za darmo. Sponsorzy zaczynają się wypierać, bo trudno im będzie wytłumaczyć się wobec Urzędu Skarbowego z prac wykonanych na basenie bez rachunku. 
   To wszystko typowe, codzienne sprawy (wszystkie przypadki są autentyczne), podejmowane przez gazety lokalne. Dla profilaktyki antykorupcyjnej i dla zwalczania korupcji ten poziom  napisanie o tym, co jest jawne, zebranie tego, pokazanie, wyciągnięcie wniosków  jest niezwykle istotny. Ta płaszczyzna antykorupcyjnego działania niezależnej gazety lokalnej polega na tworzeniu infrastruktury jawności życia publicznego, która ogranicza działania korupcyjne. Mechanizm antykorupcyjny jest następujący: gdy teoretycznie jawną informację upublicznia gazeta czytana i dyskutowana przez wszystkich, informacja ta staje się jawna nie tylko teoretycznie, ale i praktycznie. Ta jawność służy wyciąganiu wnosków, czasem też skłania do podejmowaniu następnych działań w inny sposób.
   Mówię „przez wszystkich” ale myślę, że mam prawo tak pisać, gdyż jeśli porównać gęstość czytelnictwa gazet lokalnych i dzienników informacyjnych  gazety lokalne biją je na głowę. Podam cztery przykłady:
   Wiadomości Krajeńskie: 13 gazet na 100 mieszkańców (ogólnopolska gazeta musiałaby drukować 5.200.000 egz., aby uzyskać taki sam wynik na 100 mieszkańców).
   Nowiny Gliwickie 14 gazet na 100 mieszkańców (5.500.000)
   Gazeta Jarocińska 15 gazet na 100 mieszkańców (5.900.000)
   Wiadomości Wrzesińskie 16 gazet na 100 mieszkańców  ogólnopolska gazeta musiałaby drukować ponad 6.000.000 egz., aby uzyskać taki sam wynik na 100 mieszkańców. 

   2.3. Trzeci poziom zaangażowania antykorupcyjnego to odkrywanie przez gazetę tego, co zakryte. Wykrywanie konkretnych przypadków korupcji i ujawnianie ich. Przykłady: 

   Zakopane. Po kilkumiesięcznym dziennikarskim śledztwie 4 urzędników Urzędu Skarbowego w Zakopanem skazano na 4 lata więzienia. Przed sądem ponad 100 osób przyznało się do wręczenia łapówek pracownikom Urzędu Skarbowego.

   Łowicz: dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 1 w Łowiczu złożyła rezygnację po tym, jak Nowy Łowiczanin ujawnił, że meble i telewizor, które nominalnie kupowano na stan szkoły, wykorzystywała u siebie w domu.

   Chojnice: Architekt miejski w urzędowych dokumentach przy wydawaniu decyzji dotyczących zmian elewacji na każdym budynku w centrum, które jest objęte planem ochrony konserwatorskiej, posiłkował się wzornikiem kolorów farb konkretnej firmy, gdyż jest większy i ma lepsze kolory niż wzornik ogólny. Po publikacji burmistrz Chojnic udzielił mu upomnienia i zakazał takich praktyk.

   Legionowo. Przez blisko rok prezydent nie wprowadził w życie uchwały dotyczącej zmian w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Na zwłoce skorzystała firma, która zamiast dwukondygnacyjnego budynku, którego wysokość narzucałby nowy plan, może budować budynek sześciokondygnacyjny. Tygodnik To i Owo Legionowo opisał sprawę, wywołując burzę, która trwa. Sprawą zainteresowało się także CBA.

   Wolsztyn: Głos Wolsztyński ujawnił, że  laboratorium szpitala powiatowego chciała przejąć firma, wobec której prowadzono dochodzenie prokuratorskie. Dzięki publikacjom nie doszło do tego.  

   Łowicz: radny powiatowy, oskarżony o korupcję, nie stawiał się w sądzie przedstawiając orzeczenia lekarskie, stwierdzające, że stan zdrowia mu na to nie pozwala. Złożył mandat po tym, jak Nowy Łowiczanin ujawnił, że w tym samym czasie jeździ samochodem po mieście i bierze udział w posiedzeniach rady powiatu i jej komisji - oczywiście biorąc diety.

   Zakopane: Korupcja w Straży Miejskiej w Nowym Targu. Tygodnik Podhalański cytuje ludzi, którzy dają w łapę strażnikom za odstąpienia wypisywania mandatu. Sprawa trafia do prokuratora. Umorzona, bo świadkowie nie zgadzają się na ujawnienie ich. Po kilku tygodniach, po cichutku, komendant straży granicznej traci pracę.

   Mogilno: W Zakładzie Gospodarki Komunalnej pracownicy wykorzystywali majątek publiczny dla osobistych korzyści - sprzętem firmowym robili fuchy  między innymi z kradzionych rur kładli wodociągi bez projektu i zezwolenia na budowę, pobierając od ludzi gotówkę za przyłączenie. Po opisaniu sprawy wszyscy stracili pracę, a ZGK przekształcono w spółkę miejską. 

   Członek zarządu powiatu złamał ustawę antykorupcyjną, gdyż prowadził własną działalność gospodarczą. Do chwili ukazania się w tygodniku artykułu Zarząd Powiatu nie wiedział o sprawie. Radny złożył rezygnację. Ze względu na powszechność takich artykułów nie podaję tu nazw miast i tytułów gazet.

   Wiemy, że to interesuje naszych czytelników. Po to kupują gazetę. Powstanie w Polsce po roku 1989 prasy lokalnej przywróciło naturalny, odwieczny punkt widzenia na świat: centrum świata to miejsce, w którym mieszkam. W gazecie lokalnej centrum świata wyznacza więc rynek małego miasteczka, w którym pismo się ukazuje i to od tego punktu mierzy się odległości. Jest to zupełnie inna filozofia wydawnicza, niż prezentowana w dwóch pozostałych sektorach prasy informacyjnej: centralnej i regionalnej, gdzie najważniejsze są wydarzenia  ogólnopolskie i światowe, a regionalne i lokalne są z zasady na drugim planie. Tymczasem wszystkich obchodzą przede wszystkim własne ulice, własny basen, własne szkoły - społeczeństwo obywatelskie tworzy się w małych społecznościach lokalnych. Wiemy, że więzi społecznych nie budują wielkie słowa o małej ojczyźnie. Buduje je sprzężenie zwrotne: wiesz o czymś, więc jesteś z tym związany; czujesz się związany, więc chcesz wiedzieć.
   Waga antykorupcyjnej roli niezależnej prasy lokalnej polega na tym, że znajdując się bardzo blisko władzy lokalnej i bardzo blisko jej wyborców, potrafi ona objąć swym okiem bardzo dokładnie te obszary, które umykają gazetom centralnym i regionalnym, te bowiem zupełnie inaczej definiują swój profil, a i miejsca na pisanie o wszystkich wioskach nie mają. 

   3. Korupcjogenność gazet lokalnych wydawanych przez samorządy
   Gazety samorządowe powstawały na tej samej fali entuzjazmu z odzyskania po 1989 roku podmiotowości, która niosła na sobie nową prasę prywatną. Gdy emocje opadły, widoczne stały się fundamentalne różnice.
   Jednoczesne sprawowanie władzy politycznej w gminie czy powiecie i kontrola nad instrumentem kształtowania opinii publicznej to pełnienie dwóch sprzecznych ról społecznych. Wiedza służbowa urzędnika nie da się pogodzić z obowiązkami dziennikarza wynikającymi z prawa prasowego.
   Wydawanie gazety samorządowej tam, gdzie istnieje niezależna od władzy prasa lokalna powoduje naruszenie reguł uczciwej konkurencji, gdyż  za publiczne pieniądze oferowany jest produkt konkurujący z prywatnymi gazetami, zabierający im część rynku, a jednocześnie nie podlegający regułom rynku i wolnej konkurencji, gdyż zasilany z podatków - w tym płaconych przez prywatnych wydawców.
   W opinii profesora Michała Kuleszy, sporządzonej w 2005 roku na zamówienie Izby Wydawców Prasy czytamy: „jest absolutnie niedopuszczalne, aby budżet bezpośrednio miał dochody z działalności komercyjnej urzędu, taka działalności jest jawnie sprzeczna z prawem. Żadna jednostka samorządu terytorialnego nie ma prawa prowadzenia działalności gospodarczej (nie będącej gospodarką komunalną) bezpośrednio.” A w takiej formie wydawana jest większość gazet samorządowych. Wniosek z tego jest następujący - jeżeli samorząd, wydając prasę, wchodzi w sferę biznesową czyli sprzedaje gazetę choćby za grosz i choćby jeden grosz pozyskuje z zamieszczanych w niej reklam  podejmuje działania nielegalne. Od razu zaznaczam, że nie chodzi o to, aby kneblować samorządom możliwości wypowiadania się. Uważam, że samorząd powinien mieć możliwość wydawania bezpłatnego biuletynu, zawierającego dokumenty urzędowe; biuletynu, który jednakowoż nie jest przedsięwzięciem komercyjnym. Nie ma tu problemu w kwestii wolności słowa - chodzi o płaszczyznę biznesową. Tymczasem na naszej ziemi całymi łanami ścielą się gazety samorządowe, sprzedawane w kioskach i pozyskujące pieniądze z reklam.
   Ale nie jest tu dziś tematem problem naruszenia reguł uczciwej konkurencji. Ważniejsze dla nas jest to, że wydawanie gazety lokalnej przez samorząd sprzyja zachowaniom korupcjogennym.
 
   3.1 Tworzenie finansowych powiązań między biznesem a samorządem
   W prasie samorządowej publikowane są trojakiego rodzaju ogłoszenia.
   Po pierwsze  ogłoszenia o przetargach, konkursach i wszystkich innych sprawach, które Urząd chce ogłosić. Niektóre urzędy traktują swą gazetę jako jedyne miejsce ich umieszczania, inni zlecają czasem także ich publikację innym mediom.
   Po drugie  reklamy firm samorządowych. To jest największe dziwowisko. Gminne spółki, które nie reklamowały się nigdy i nigdzie, po powstaniu gazety samorządowej nagle zaczynają odczuwać potrzebę zlecania reklamy  ciepłownia oferuje ekipy remontowe, wodociągi reklamują wodę, wysypisko  godziny otwarcia.
   Po trzecie  reklamy firm prywatnych, nazywane czasem  współfinansowaniem działalności kulturalnej albo usługą informacyjną. Ceny tych reklam są ustawione na tyle nisko, aby obniżać ceny reklam ukazujących się na rynku prywatnych gazet. Nie trzeba nawet otwartym tekstem wiązać zamieszczanie reklamy z uzyskaniem kontraktu od gminy (choć zdarzają się takie przypadki); najczęściej właściciele koparek, ciężarówek, zakładów remontowych i innych prywatnych firm, otrzymujących z wolnej ręki niewielkie zamówienia sami wiedzą, o co chodzi. Posiadanie przez samorząd gazety domyka często pewien układ korupcyjny, dla którego kontrola nad sferą informacji lokalnej i nad sferą idei to ważny składnik rządów.

   3.2. Przeznaczanie publicznych środków na polityczny marketing
   Gazeta samorządowa jest bardzo wygodnym narzędziem do alokacji publicznych środków w celu marketingu politycznego burmistrza, starosty, radnych czy innych polityków. Gdy słyszymy: „Wydział promocji miasta”, często myślimy, że chodzi o promocję miasta na zewnątrz  wobec inwestorów, turystów itp. Są jednak takie wydziały promocji, które nastawione są na okrągło na kampanię promocyjną polityków, pisząc zawsze tylko dobrze, zawsze pozytywnie i z ładnym zdjęciem (czasem do 30 w jednym numerze: burmistrz w przedszkolu, burmistrz z laureatami, burmistrz z gośćmi, burmistrz z umową...). I nie chodzi tu nawet o schlebianie próżności a o konkretną twardą monetę marketingową. A gdy burmistrz (przykładem Trzemeszno za poprzedniej kadencji) oskarżony jest o sfałszowanie podpisu, gazeta samorządowa o tym się nie zająknie, ani na początku sprawy  gdy przewodnicząca Rady Miejskiej zauważa fałszerstwo, ani na końcu  gdy zapada prawomocny wyrok skazujący.
   W gazecie samorządowej pieniądze w rzeczywistości  nie są przeznaczane na informowanie, lecz na promocję wizerunku, jest to więc specyficzne nadużycie władzy politycznej dla osiągnięcia własnej korzyści.
Innego rodzaju nadużyciem jest kamuflowanie prawdziwych obowiązków ludzi, tworzących pismo. Posłużę się przykładem z napisanego przez red. Tomasza Wróblewskiego artykułu „Zapomniana wolność słowa” (Rzeczpospolita, 17 X 2009): „W Nowej Soli dziennikarze pracują na etatach miejskich inspektorów. Patrząc na listę płac „Kręgu”, nikt by nie zgadł, że mamy tu do czynienia z redakcją  dwóch inspektorów, główna księgowa, inspektor-kasjer i specjalista ds. informatyki. W Wyszkowie Artur Laskowski ma jeden z dłuższych tytułów w całej branży medialnej  dyrektor Ośrodka Kultury Hutnik, redaktor naczelny „Wyszkowiaka”. W Siemiatyczach tygodnik „Kurier Samorządowy” oficjalnie zatrudnia tylko redaktora naczelnego. Pozostali to pracownicy urzędu miasta z etatami porozrzucanymi po różnych działach.

   3.3. Używanie przez samorząd pieniędzy publicznych dla osłabienia niezależnej prasy
   Cel wydawania prasy samorządowej zazwyczaj jest jeden - stworzyć przeciwwagę gazecie prywatnej, która śmie krytykować decyzje podejmowane przez radę, śmie publikować wynagrodzenie burmistrza i diety radnych, stawia kłopotliwe pytania i publikuje na przykład informację, że każda firma, wygrywająca w gminie przetarg na prace, w których zakresie jest jakaś robota koparką, zatrudnia zawsze koparkę zięcia członka Zarządu (a przecież to już jest sprawa tych firm, kogo biorą za podwykonawcę, czego w tej gazecie się czepiają?). 

   Niektórzy twórcy prasy samorządowej mówią wprost: zniszczymy go ekonomicznie (i często niszczą...). Czasem nie mówią wprost, ale efekt jest ten sam. Zacytuję następny akapit artykułu Tomasza Wróblewskiego: 
   „Nic dziwnego, że oficjalne koszty wydawania gazety [samorządowej] zamykają się w kilkudziesięciu tysiącach złotych i nie budzą oporu radnych. Dlatego też „Kurier” kosztuje zaledwie złotówkę. Mimo że wydawany jest na lepszym papierze i w mniejszym nakładzie niż prywatny „Głos Siemiatycz”. „Głos” musi jednak płacić wszystkim swoim dziennikarzom, płaci za biuro, komputery, nie otrzymuje dotacji ani darmowych współpracowników. Nie stać go na sprzedawanie gazety poniżej kosztów. Wydawca Jacek Wasilewski ubolewa, że jego gazeta kosztuje 2,70 zł i nie może konkurować ceną. Podobnie jak trudno było mu się pogodzić z koniecznością udzielania 90-proc. rabatu na publikowanie oficjalnych ogłoszeń o przetargach  „ale teraz przynajmniej coś mi czasem wpadnie”. Władze miasta w dalszym ciągu reklamują się głównie w swojej gazecie, ale dla zachowania pozorów czasem muszą również reklamować się w prywatnym tygodniku.”

   Jako podsumowanie tej części mego wystąpienia zacytuję słowa przedstawiciela Izby Wydawców Prasy, Piotra Piotrowicza (Gazeta Jarocińska), wypowiedziane 29 października 2009 na spotkaniu dotyczącym wolności słowa, zorganizowanym w Krakowie przez Fundację Helsińską. 
„Nie jest także argumentem za gazetami samorządowym twierdzenie, że tam gdzie nie ma gazety lokalnej, prasa samorządowa wypełnia tę lukę i oprócz sfery informacyjnej realizuje pozostałe funkcje gazety lokalnej. Taka sytuacja jest tak samo groźna, jak wydawanie przez samorządy gazet na rynkach, na których funkcjonują tytuły niezależne. Blokuje bowiem powstawanie niezależnych inicjatyw wydawniczych, które szczególnie na obszarach o słabych tradycjach czytelniczych, skazane są na niepowodzenie lub z przyczyn ekonomicznych w ogóle nie są podejmowane. To, ze prasy niezależnej tam nie ma , nie oznacza, że nie jest tam potrzebna.
   Dlatego w interesie państwa jest stworzenie szczególnych warunków funkcjonowania dla niezależnych gazet lokalnych, co oznacza ich wspieranie przez stosowne regulacje prawne czyniąc z mediów lokalnych dobro kultury narodowej o szczególnym znaczeniu.”

    4. Prasa lokalna ma pełnić funkcję kontrolną wobec samorządu a nie odwrotnie
   Najważniejszą rolą, jaką spełnia niezależna prasa lokalna jest oczywiście dostarczanie informacji. Niezależna gazeta lokalna pełni ponadto rolę kulturotwórczą, wyznacza standardy zachowań. Jest niezastąpiona w definiowaniu lokalnych problemów społecznych, w tworzeniu wspólnoty symboli, w przekazywaniu wiedzy o historii regionu, w budowaniu tradycji mieszkańców. Wzmacnia identyfikację mieszkańców z powiatem i gminą.
   Oprócz tego niezależna gazeta lokalna spełnia wobec samorządów gminnych i powiatowych taką samą funkcję, jaką wobec rządu spełnia dziennik o ogólnopolskim zasięgu - przedstawia i ocenia ich działania - w tych gminach, w których zarządzanie pozostawia wiele do życzenia, z tych gazet właśnie można się tego dowiedzieć.  Poprzez sprawowanie funkcji kontrolnej pomaga ujawniać nieprawidłowości życia publicznego i pełni ważną rolę w infrastrukturze antykorupcyjnej Polski. 
Wiem, że większość samorządów w Polsce chciałaby kontrolować media i wiele z nich to robi. Problem leży jednak w tym, że z chwilą zmiany ustroju politycznego to prasa lokalna ma pełnić funkcję kontrolną wobec samorządu a nie samorząd ma kontrolować prasę lokalną. Na tym polu rewolucja 1989 roku jest niedokończona.

Dominik Księski

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry