Ukazała się książka pt.

 

Grypa żołądkowa gorzka

 

 

Kup
książkę
Nasze inne propozycje wydawnicze

 

 

   Od 15 grudnia w Księgarni Pałuckiej i w redakcji Pałuk w Żninie oraz przez naszą stronę internetową (zakładka Sklep) można kupić książkę Krzysztofa Gozdowskiego "Grypa żołądkowa gorzka". Książka w formacie 14,5*20,5 cm jest zbiorem prozy wędrującej po różnych tematach.

 

 

 

 

 

    O AUTORZE

   Krzysztof Gozdowski (rocznik 1955) mieszka w Wysokiej koło Nowogrodu Bobrzańskiego, gdzie prowadzi gospodarstwo agroturystyczne. Wcześniej był nauczycielem, dyrektorem domu kultury, prowadził firmę budowlaną, ścierał białe plamy historii i wędrował we wszystkich znaczeniach tego słowa. Wydał dwa tomiki wierszy: “Piosenka dla moich przyjaciół” (2004), “Piosenka na pożegnanie” (2007).

 

 

    RECENZJE

 

Recenzja zamieszczona w "Czasopiśmie Polonijnym dla Ciebie Moje Miasto"

 

   Oswoić nieswoje miejsce na ziemi
   Dla kogo jest to lektura? Czy tylko dla urodzonych w końcu lat pięćdziesiątych absolwentów polonistyki? Jest to książka dla każdego, kto chce zobaczyć, że na świat można patrzeć trochę inaczej, niż przez pryzmat interesu, poprawności, korzyści i wygody.
   Dla każdego, kto wie, kim są Jan Krzysztof Kelus i Jacek Kleyff, kto coś w życiu przeczytał ze zrozumieniem; dla każdego, kto chce przeczytać coś ambitniejszego niż codzienna gazeta, dla kochających polski język. Generalnie - dla myślących. Autor: Krzysztof Gozdowski, tytuł: Grypa żołądkowa gorzka.
   Grypa żołądkowa to potoczna nazwa choroby wywoływanej przez rotawirusy, a czego nazwą jest wyrażenie żołądkowa gorzka - chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć. Czemu taki tytuł? Bo książka ta to zabawa językiem. Grypa żołądkowa gorzka to także gorzka prawda o życiu, do której dochodzi się latami. Najkrócej można zdefiniować tę pozycję słowami samego autora jako rozmowę o życiu i o wędrówce za swoimi marzeniami, jako opisanie prób odszukania równowagi duchowej.
   Jak definiuje siebie samego? Ten poznaniak zakochany w Syberii mówi o sobie Jestem człowiekiem zbuntowanym. A moja niezgoda wobec świata ma charakter permanentny.
   Bohater to intelektualista, który po wielu poszukiwaniach znalazł swoje miejsce na ziemi na lubuskiej wsi. Nie jest to jednak tak proste, jakby się mogło na pierwszy rzut oka wydawać. Okazuje się, że mieszkańcy owej wsi (sami też będący emigrantami z innego, za Bugiem leżącego, świata) niekoniecznie chcą zaakceptować kogoś nowego, innego, inaczej myślącego i działającego, nie chcą zmieniać swojego sposobu patrzenia na świat.
   Tekst to koncert na temat sytuacji bycia obcym - zarówno na lubuskiej wsi, jak i w Grecji, na Syberii (gdzie w sumie jest najbardziej swojo) czy w ogóle w innej kulturze.
   Narrator w sposób pełen autoironii opowiada, jak próbował w swojej wsi założyć organizację pozarządową (obowiązkowa lektura dla wszystkich, którzy próbują to robić!!!), jak pomagał mieszkańcom wsi w walce ze skorumpowanymi urzędnikami i jak w ten sposób został wrogiem publicznym numer jeden nie tylko władzy, ale i tych, na rzecz których działał. Przy okazji demaskuje sposoby działania urzędników gminnych oraz funkcjonujące w naszym kraju stereotypy myślenia (spiskowa teoria dziejów), które dosięgają nie tylko prostych ludzi, ale i Przyjaciela-Intelektualistę.
    A wszystko to opisane jest mieniącym się, lśniącym, skrzącym się językiem, godnym poety zakochanego w polszczyźnie.
   Krzysztof Gozdowski wyśmiewa nowomowę, analizuje związki języka z totalitaryzmami i wpływ totalitaryzmu na język, dostrzega coraz mniejszą przestrzeń swobody wyboru konkretnych, synonimicznych określeń, a nawet całych składniowych i stylistycznych wypowiedzeniowych schematów. Co to oznacza? Że mówimy i myślimy stereotypami, że emerytura zawsze musi być zasłużona, że jak coś dzieje się co roku, to jest tradycyjne, że... długo by tak można wymieniać.
    Pojawiają się też wspomnienia. Wraca do lat siedemdziesiątych (czyli czasu studiów i okresu tuż po nich) i dylematów młodych polonistów, czy działać w oficjalnym (czyli socjalistycznym) obiegu, czy próbować przebić się do trzeciego obiegu, gdzie - jak pisze - musieliby się stać bardziej katoliccy od naszych papieży. Czyli znowu szukanie swego miejsca, swojego sposobu na życie.
   Książka ta to zabawa intelektualna, trochę proza, trochę poezja prozą, trochę poezja, po trosze parodia, parafraza, stylizacja, trochę też zabawa językiem (Grekom świetnie wychodzi udawanie Greka), sporo w niej zaskakujących, żartobliwych sformułowań, związków frazeologicznych. Generalnie rzecz warta przeczytania, uśmiechnięcia się i głębszego zastanowienia.

Beata Turek
Pałuki nr 1036 (46/2011)

 

     Wieczór autorski w Swarzędzu: artykuł 1, artykuł 2

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry