Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President
Chcesz wysłać wiadomość do redakcji? Napisz na nasz adres e-mail

Najnowsze artykuły

loading...
Najnowsze artykuły

Najnowsze - uroczystości

loading...
Najnowsze - uroczystości

Najnowsze - w szkole

loading...
Najnowsze - w szkole

Najnowsze - na sygnale

loading...
Najnowsze - na sygnale

Najnowsze - sport

loading...
Najnowsze - sport
loading...
  Drogi
  Kultura
  Zdrowie
  Polityka
Sylwester Pawlak zachował sobie zdjęcie z marszałkiem Józefem Piłsudskim, choć sam znalazł się wśród żołnierzy po prawej stronie poza kadrem fot. z archiwum Moniki i Klemensa Chmielewskich

Brał udział w bitwie warszawskiej i został odznaczony orderem Virtuti Militari. W czasie II wojny światowej musiał pracować u Niemców. W okresie stalinowskim opierał się przymusowej kolektywizacji i został zabrany ze swojego gospodarstwa w Piotrkowicach w kajdankach jako więzień polityczny. Po śmierci został pochowany na cmentarzu w Juncewie, ale teraz spoczywa na nekropolii w żnińskiej Górze.

Monika i Klemens Chmielewscy ze Żnina oglądali transmisję telewizyjną z uroczystości centralnych obchodów Święta Niepodległości w Warszawie. Wysłuchali apelu poległych.
- Zasmuciło nas, że w apelu tym zabrakło miejsca dla bohaterów wojny z bolszewikami 1920 r. Ojciec mojej żony, Sylwester Pawlak walczył w tej wojnie. Był jednym z rzeszy bohaterów, którzy sprawili „Cud nad Wisłą“. Po tej wojnie otrzymał od Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej krzyż srebrny orderu wojennego Virtuti Militari. Myślę, że także u nas w Żninie władze lokalne mogłyby i powinny upamiętnić uczestników bitwy warszawskiej, którzy tutaj żyli i tutaj są pochowani. Z naszej wiedzy bowiem wynika, że Sylwester Pawlak nie był takim jedynym. Nie ma w Żninie żadnego upamiętnienia tych ludzi: czy to w nazwach ulic, czy na jakiejś tablicy. Myślę, że należy zmienić ten stan rzeczy - dzieli się z nami Klemens Chmielewski.

Monika i Klemens Chmielewscy w rodzinnym archiwum przechowują album ze zdjęciami taty, jego order Virtuti Militari oraz legitymację potwierdzającą jego nadanie fot. Karol Gapiński


Sylwester Pawlak, syn Joanny z Siatkowskich i Józefa, pochodził z okolic Gniezna. Urodził się 12 września 1899 r. we wsi Otoczna w pobliżu Witkowic.
Pochodził z rodziny rolników. Uczył się w pruskiej szkole podstawowej, a rodzice przyuczali go do zawodu rolnika.
Kilka lat dzieciństwa spędził ze swoimi rodzicami i starszym rodzeństwem w Westfalii w zachodnich Niemczech. Ponieważ w domu rodzinnym pod Gnieznem żyli ubogo, rodzice i starszy brat postanowili szukać lepszego losu w Westfalii. Tam ojciec Sylwestra i starszy brat Michał pracowali w kopalni. Kilkuletni Sylwester uczęszczał do tamtejszej szkoły i doskonale opanował język niemiecki.
W Powstaniu Wielkopolskim młody Sylwester Pawlak jeszcze nie wziął udziału. Jednak półtora roku później, jak wielu mieszkańców Wielkopolski zgłosił się na ochotnika, do punktu poborowego w Poznaniu do Wojska Polskiego, gdy wybuchła wojna z bolszewikami. Armia Czerwona parła na Warszawę i Sylwester Pawlak uczestniczył w tym boju, a następnie w kolejnych walkach z wycofującymi się Rosjanami.
Po powrocie z wojny Sylwester Pawlak poślubił Pelagię Ławniczak z okolic Witkowa. Para doczekała się pięciu córek: Wandy, Joanny, Zofii, Moniki i Teresy. Ta ostatnia po zamążpójściu przyjęła nazwisko Kasprowiak i mieszka w obecnie w Brzyskorzystewku. Monika Chmielewska od kilkudziesięciu lat mieszka przy ul. Jasnej w Żninie, Zofia Sznajder niedaleko Milicza, a dwóch najstarszych ich sióstr nie ma już wśród nas.
Sylwester Pawlak mógł liczyć na możliwość otrzymania ziemi na wschodnich rubieżach II RP jako uczestnik wojny bolszewickiej. Nie chciał jednak opuszczać Wielkopolski, z którą czuł się związany i gdy w 1928 r. nadarzyła się taka okazja, nabył 13 ha ziemi w Piotrkowicach niedaleko Damasławka (wtedy powiat żniński). Tutaj wraz z rodziną mieszkał do końca życia. 1 maja 1933 r. decyzją kapituły pod przewodnictwem ppłk. Franciszka Sobolta otrzymał wspomniany order Virtuti Militari.

Legitymacja Sylwestra Pawlaka, Kawalera Virtuti Militari do dzisiaj znajduje się w archiwum rodzinnym


Przez całe życie starał się uczestniczyć w życiu społecznym wsi. Był członkiem rady kościelnej, ale także kółka rolniczego. W związku z agresją hitlerowców na Polskę, udał się we wrześniu 1939 r. do punktu zbiorczego, gdzie jednak nikogo nie zastał.
W czasie okupacji Sylwester Pawlak pracował u gospodarzy niemieckich. Dobrze się z nimi mógł porozumieć, gdyż dzięki dzieciństwu spędzonemu w Zagłębiu Ruhry, doskonale opanował język niemiecki. Najpierw pracował w gospodarstwie w Piotrkowicach, później w Gorzycach i Murczynie, skąd Pawlakowie powrócili do Piotrkowic zimą 1945 r.
W kolejnych latach na gospodarstwie nie było łatwo. Po wojnie trzeba było odbudować podupadłą, rozgrabioną gospodarkę. Początkowo jakoś się to Sylwestrowi Pawlakowi udawało. Kiedy jednak komuniści utwierdzili już swój reżim w Polsce, władze narzuciły rolnikom, którzy nie chcieli poddać się kolektywizacji, przymusowe daniny z planów upraw i hodowli. Sylwester Pawlak nie był w stanie wypełnić narzuconych mu planów i w efekcie trafił na pewien czas do aresztu, jako więzień polityczny. Podobnie, jak wielu innych rolników, którzy nie chcieli wstępować do spółdzielni kółek rolniczych i jednocześnie nie byli w stanie realizować nałożonych na nich kontyngentów.
- Mimo tego, że komuniści mojego tatę zamknęli, to on był na tyle uczciwy, że nadal nie chciał kłamać. Na pytanie, czy wypełni plan, odpowiadał, że w tych warunkach, przy narzuconych odgórnie rodzajach upraw, nie jest w stanie tego wykonać. Komendant więzienia mówił do niego: „Dalej, Pawlak, podpisz te plany, że oddasz udział w plonach i będziemy cię mogli wypuścić“. Jednak ojciec odpowiadał, że nie podpisze, bo nie może dać gwarancji, że będzie mógł się wywiązać z tej deklaracji. Dopiero gdy zorientował się, że wszyscy aresztowani podpisują te deklaracje, mimo że oni też nie mieli rokowań, że będą w stanie się wywiązać, to i nasz ojciec podpisał. W czasie, gdy to się działo, razem z siostrami i mamą opiekowałyśmy się naszym gospodarstwem. Mimo nacisków ze strony władz, udało się nam tę ziemię utrzymać, aż wreszcie tatę wypuścili - opowiada o trudnym okresie powojennym Monika Chmielewska.

Młody Sylwester Pawlak w mundurze Wojska Polskiego fot. z archiwum Moniki i Klemensa Chmielewskich


Wspomina, że po 1945 r. Sylwester Pawlak nie chwalił się zbytnio, nawet wśród najbliższych swoim udziałem w wojnie z Rosją Radziecką w 1920 r. Bał się, że mogą spotkać jego i rodzinę przykre konsekwencje ze strony władz. Dlatego order Virtuti Militari i legitymację to poświadczającą oraz inne dokumenty i fotografie związane z jego służbą wojskową, trzymał głęboko ukryte, także przed córkami.
- I dlatego my mało wiemy. Dopiero, jak już byłam prawie dorosła, bo miałam te 15, czy 16 lat, to tata mi opowiedział, że brał udział w wojnie z bolszewikami. Wspominał też, jak w tej Warszawie przyjęły ich - żołnierzy, tłumy cywilów. Jak panie witały ich kwiatami i koszykami ze słodyczami. Pamiętam jednak z dzieciństwa i młodości, że tato i mama zresztą też, bo obydwoje mieli piękne głosy, lubili śpiewać. Tata właśnie chętnie śpiewał żołnierskie piosenki, których zresztą nas nauczył. Było w domu wesoło, przychodziła młodzież i sobie śpiewaliśmy piosenki o ułanach, o pierwszej brygadzie i inne, które tata bardzo lubił. To było jednak tylko w pierwszych latach zaraz po wojnie, bo jak stalinizm zapanował w Polsce całkowicie, to my już się baliśmy choćby mówić o tym, że tata walczył z Armią Czerwoną - opowiada Monika Chmielewska.
Sylwester Pawlak zmarł 7 października 1967 r. i został pochowany na cmentarzu w Juncewie. Wdowa po nim Pelagia Pawlak (ur. w 1905 r.) dożyła prawie 100 lat. Ostatnie lata życia spędziła już w domu swej córki i zięcia, czyli u państwa Chmielewskich. Zmarła w 2004 r. Ponieważ w Juncewie nie miałby już kto opiekować się rodzinnym grobem, państwo Chmielewscy podjęli decyzję o ekshumacji swego taty i przeniesieniu go na cmentarz w Żninie. Obecnie kawaler orderu Virtuti Militari, Sylwester Pawlak spoczywa wraz z żoną na cmentarzu św. Marcina. Na tej nekropolii, jak wynika z naszych informacji, spoczywa jeszcze przynajmniej jeden z uczestników wojny bolszewickiej i też kawaler Virtuti Militari Franciszek Sobczak, który większą część swego życia spędził w Górze.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1349 (51/2017)

W związku z nowelizacją ustawy Prawo telekomunikacyjne informujemy o korzystaniu przez stronę palukitv.pl z plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie.