Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President
Chcesz wysłać wiadomość do redakcji? Napisz na nasz adres e-mail

Najnowsze artykuły

loading...
Najnowsze artykuły

Najnowsze - uroczystości

loading...
Najnowsze - uroczystości

Najnowsze - w szkole

loading...
Najnowsze - w szkole

Najnowsze - na sygnale

loading...
Najnowsze - na sygnale

Najnowsze - sport

loading...
Najnowsze - sport
loading...
  Drogi
  Kultura
  Zdrowie
  Polityka
Przychodnie w Żninie działają, ale lekarze proszą, aby nie przychodzić tam bez uzasadnionej przyczyny. Lepiej jest najpierw zadzwonić. fot. Karol Gapiński

Zwykle mając objawy, czy podejrzenie, iż dopadła nas choroba, idziemy do przychodni, do lekarza pierwszego kontaktu. W sytuacji pandemii jednak to nie jest dobry pomysł. Zwłaszcza, jeśli byliśmy niedawno w którymś z krajów, w których choroba zakaźna już zbiera swoje żniwo lub mieliśmy kontakt z osobami, które stamtąd wróciły. Jeśli potrzebujemy porady lekarskiej, lepiej, byśmy najpierw zadzwonili do przychodni. Apelują o to także żnińscy lekarze.

Dyrektor Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Epoka w Żninie, Piotr Chodkiewicz wydał 12 marca zarządzenie, które w przychodni przez niego kierowanej obowiązuje od 13 marca. Dotyczy ono zasad rejestracji pacjentów w sytuacji, gdy mamy zagrożenie bezpieczeństwa związane z koronawirusem.
NAJPIERW ZADZWONIĆ
- Prosimy pacjentów, aby dla celów rejestracji dzwonili do nas, a nie przychodzili osobiście. Lekarz prowadzący do takich osób oddzwoni, przeprowadzi rozmowę, na podstawie której będzie można stwierdzić, czy potrzebna jest osobista wizyta w przychodni. - mówi dyrektor Epoki. Niedawno wprowadzone e-recepty wiele w tym zakresie ułatwiają. Zwłaszcza, jeśli pacjent leczy się na daną jednostkę chorobową u tego samego lekarza już od jakiegoś czasu. Często wystarczy bowiem przepisanie tych samych leków.
Jeśli jednak pacjenci trafią do przychodni osobiście, bo muszą, wówczas będą od siebie izolowani. Tak, by w poczekalni nie musieli siedzieć obok siebie. Zresztą wizyty są wyznaczane telefonicznie na konkretne godziny, co ma spowodować, że w oczekiwaniu na wejście do gabinetu nie będą siedzieli obok siebie zgrupowani pacjenci. - Przychodnie to te miejsca, w których niebezpieczeństwo zarażenia się jest większe. Dlatego staramy się je ograniczać. Tak ze względu na dobro pacjentów, jak i naszego personelu
Piotr Chodkiewicz powiedział, że nieczynna jest stomatologia, przynajmniej jeśli chodzi o zapisane wcześniej wizyty. - To nie jest też tak, że my tych osób, które u nas leczą zęby, nie przyjmiemy. Wizyty są przekładane na później. Obecnie jeśli chodzi o opiekę stomatologiczną będziemy przyjmować tylko w nagłych przypadkach, wymagających natychmiastowej pomocy - powiedział Piotr Chodkiewicz.
Epoka obecnie posiada jeszcze środki zabezpieczenia osobistego, w tym maski na twarz. Nie są to maski antywirusowe, ale chirurgiczne, które też spełnią swe zadanie. Poradnia posiada też jeszcze środki do dezynfekcji. Piotr Chodkiewicz powiedział, że już wcześniej próbował szukać możliwości zakupu większych zakupów tych środków, ale są one niedostępne na naszym rynku. Same maseczki zresztą są produkowane akurat w Chinach, skąd wyszła epidemia koronawirusa, więc tym bardziej ogranicza to dostawy do innych krajów, w tym do Polski. Podjęto kroki w celu uruchomienia produkcji masek w Polsce, ale jaki to przyniesie efekt i kiedy te maski trafią do pomniejszych przychodni, nie wiadomo. W każdym razie Piotr Chodkiewicz już wcześniej wysłał wnioski o przydzielenie odpowiednich środków do sztabów kryzysowych i nie tylko ich nie otrzymał, ale nawet nie dostał odpowiedzi na swoją korespondencję.
Na razie jednak dotychczasowy zapas nie wyczerpał się w Epoce, więc pielęgniarki środowiskowe w terenie oraz personel w przychodniach w razie potrzeby jest zabezpieczony pod tym względem. Także, jeśli chodzi o środki do dezynfekcji. Dyrektor podkreśla, że podejrzenie wejścia na teren przychodni osoby zarażonej czy kontakt z nią personelu prawdopodobnie skutkowałoby koniecznością odizolowania osób, a więc przychodnia przestałaby normalnie pracować w okresie kwarantanny.
Zresztą było już w żnińskiej Epoce blisko do takiej sytuacji. - W zeszłym tygodniu była u nas pacjentka, co do której pojawiło się podejrzenie, że może być zarażona koronawirusem. Mówiła, że nie czuje się najlepiej, a wróciła z Niemczech, gdzie liczba osób zarażonych jest stosunkowo wysoka. Dlatego skontaktowaliśmy się z Państwowym Inspektoratem Sanitarnym i szpitalem zakaźnym. Ponieważ nie było u tej pacjentki jakichś poważniejszych objawów, to służby sanitarne zdecydowały, iż sama ma pojechać do szpitala zakaźnego. Pacjentka ta była bowiem mobilna - opowiedział nam dyrektor Epoki.
PRZYCHODNIA RODZINNA
Tomasz Zwolenkiewicz, lekarz pediatra pracujący w Przychodni Rodzinnej w Żninie przekazał, iż także w tym zakładzie opieki zdrowotnej obowiązuje apel dotyczący nieprzychodzenia pacjentów osobiście, jeśli nie jest to konieczne. Zwłaszcza osoby, które mają podejrzenie, iż mogą chorować na covid-19, nie mają pojawiać się w przychodni. Lekarze podkreślają, że wiele porad w podstawowej opiece zdrowotnej sprowadza się do rozmowy z pacjentem i podania kodów, które umożliwią zakup dotychczasowych lekarstw na receptę elektroniczną.
Jeśli chodzi o badania bilansowe dzieci, to są one zawieszone, można je przełożyć na później. Szczepienia są realizowane, Tomasz Zwolenkiewicz podkreśla, że nie wpłyną one na zwiększenie zagrożenia koronawirusem. Natomiast na samego koronawirusa szczepionki nie ma. Z kolei szczepienia na zwykłą grypę mogą podwyższyć ochronę także przed innymi chorobami grypowymi, ale nie chronią przed koronawirusem. Tomasz Zwolenkiewicz podkreśla, że zagrożenie obecne nie powinno być jego zdaniem kolejnym argumentem dla antyszczepionkowców. - Jestem ciekawy, czy pozostaną przeciwnikami szczepień, gdy już zostanie powstanie szczepionka przeciwko koronawirusowi - zastanawia się Tomasz Zwolenkiewicz.
Nasz rozmówca prosi mieszkańców, by unikali przebywania w większych grupach. Także w marketach, gdzie zapanowała psychoza zakupów na zapas.
- Sytuacja jest nadzwyczajna, wymaga od nas wszystkich odpowiedzialności. Ja przez 37 lat pracy w zawodzie z taką sytuacją jeszcze się nie spotkałem. Obecnie także w naszym kraju jest to zdecydowanie większa skala, niż dekadę temu, jeśli chodzi o świńską grypę - powiedział Tomasz Zwolenkiewicz.
PORÓD W CZASACH ZARAZY
Jako pediatrę zapytaliśmy go również, czy jeśli kobieta w ciąży w okresie okołoporodowym zaraziła się chorobą covid-19, albo jest takie podejrzenie, to czy będzie rodziła w szpitalu w Żninie i czy choroba przeniesie się na noworodka? - Na pewno taki poród nie będzie się odbywał w Żninie. Zostały wyznaczone szpitale, gdzie takie porody mają się odbywać. Z wiedzy Tomasza Zwolenkiewicza wynika, iż 12 marca odbył się taki poród przez cesarskie cięcie w wyznaczonym szpitalu w Poznaniu.
Nie ma jeszcze przeprowadzonych wystarczająco dużo badań i opisanych przypadków, by stwierdzić, że koronawirus przejdzie z chorującej w okresie okołoporodowym matki na jej dziecko. Jednak według naszego rozmówcy jest duże prawdopodobieństwo,że dziecko zostanie zainfekowane, bo tak wynika z obserwacji dotyczących chorób zakaźnych w ogóle.
Dodajmy, że niektóre szpitale w Polsce zawiesiły w ogóle możliwość przyjmowania u siebie porodów rodzinnych ze względów epidemiologicznych. W Pałuckim Centrum Zdrowia w Żninie, jak poinformował nas dyrektor Roman Pawłowski, takie porody przynajmniej do najbliższego poniedziałku są możliwe.
Wracając do sytuacji w Przychodni Rodzinnej w Żninie, Tomasz Zwolenkiewicz powiedział, że dotychczas nie było w tej placówce żadnej osoby, która przyszłaby, sygnalizując, że może być chora na covid-19. - I oby tak było nadal. Mieliśmy co prawda na początku tej epidemii jeden przypadek, gdzie pojawiła się obawa. Otóż jedna z pacjentek chciała przyjść do przychodni, ale w rozmowie na etapie rejestrowania wyszło, iż pracowała jako opiekunka za granicą, w kraju, gdzie wystąpiła epidemia. Mąż zabrał ją do szpitala zakaźnego, okazało się jednak, że miała tylko anginę. Nie trafiła do naszej przychodni, więc nawet nie musieliśmy przeprowadzać dezynfekcji. W innym przypadku niewykluczone, że musielibyśmy zamknąć przychodnię i sami zostać poddani kwarantannie, co tylko oznaczałoby brak możliwości świadczenia usług medycznych tym, którzy ich potrzebują - zakończył Tomasz Zwolenkiewicz.

Karol Gapiński, 13 III 2020

W związku z nowelizacją ustawy Prawo telekomunikacyjne informujemy o korzystaniu przez stronę palukitv.pl z plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie.