Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President
Chcesz wysłać wiadomość do redakcji? Napisz na nasz adres e-mail

Najnowsze artykuły

loading...
Najnowsze artykuły

Najnowsze - uroczystości

loading...
Najnowsze - uroczystości

Najnowsze - w szkole

loading...
Najnowsze - w szkole

Najnowsze - na sygnale

loading...
Najnowsze - na sygnale

Najnowsze - sport

loading...
Najnowsze - sport
loading...
  Drogi
  Kultura
  Zdrowie
  Polityka
Marek Pacer miał najwięcej zastrzeżeń co do działalności Gminnej Spółki Wodnej fot. Magdalena Kruszka

- Ja tu nie przyszedłem po to, żeby mnie obrażano, do widzenia - powiedział Zenon Zieliński, prezes Gminnej Spółki Wodnej w Łabiszynie po tym, jak Marek Pacer stwierdził, że na walnym zgromadzeniu prezes zastosował białoruską metodę ucinając dyskusję z rolnikami. Nastąpiło to kwadrans po rozpoczęciu spotkania.

Walne zgromadzenie delegatów Gminnej Spółki Wodnej w Łabiszynie miało miejsce 8 marca, ale przybyli na nie także członkowie nie będący delegatami, którzy mieli zastrzeżenia co do działalności spółki. Ustalono wówczas, że obowiązujący statut jest przestarzały i należy go zmienić. Oprócz tego pojawił się problem, że rolnicy z Ojrzanowa nie mają swojego reprezentanta w spółce. Obecna na zebraniu Agnieszka Kupis, radna Rady Miejskiej i sołtys Ojrzanowa, zobowiązała się zorganizować dla nich zebranie w tej sprawie. Odbyło się ono 6 kwietnia i wzięło w nim udział dziewięciu rolników z tego sołectwa. Był też między innymi prezes spółki Zenon Zieliński, a także pracownicy Renata Kwiatkowska i Ryszard Latowski.
Renata Kwiatkowska poinformowała, że trwają prace związane ze zmianą statutu, a na najbliższym walnym zebraniu delegatów, które odbędzie się w lutym lub w marcu przyszłego roku, nowy statut będzie już opracowany i poddany pod głosowanie. Wyjaśniała, że w Ojrzanowie jest 55 członków Gminnej Spółki Wodnej i rolnicy z Ojrzanowa mogą wybrać dwóch swoich delegatów, a przyjęci oni zostaną dopiero na walnym zgromadzeniu.
Marek Pacer zwracał uwagę, że prosił wcześniej o odpis z protokołów z poprzednich wyborów, które miały miejsce dziewięć lat temu. Został podpisany, że wówczas delegaci w niezmienionym składzie zostali wybrani na kolejną kadencję wskutek braku zgłoszeń nowych kandydatur.
- Z tej odpowiedzi wynika jasno, że mam rację i że żadnych wyborów nie było - powiedział Marek Pacer.
- Jest uchwała, która mówi, że skład delegatów delegowanych na walne zgromadzenie delegatów został jednogłośnie przegłosowany i przeszli oni w składzie niezmienionym - informowała Renata Kwiatkowska.
Agnieszka Kupis podkreślała, że wszystko można jeszcze naprawić. Pojawiła się tylko wątpliwość, czy nowi delegaci mogliby funkcjonować w strukturach Spółki od razu, czy jako kandydaci będą oczekiwać do walnego zgromadzenia w przyszłym roku. Rolnicy stwierdzili, że lepiej wybrać delegatów krótko przed walnym zgromadzeniem, kiedy będzie już podstawa prawna. W tej chwili nie ma projektu statutu i nie wiadomo, jakie zasady będą obowiązywać po jego zmianach. Agnieszka Kupis zobowiązała się zorganizować kolejne zebranie na początku przyszłego roku, aby wtedy dokonać wyboru delegatów.

Prezes spółki Zenon Zieliński uczestniczył tylko na początku w spotkaniu. W zasadzie w ogóle nie zabrał głosu. Przed rolnikami tłumaczyli się Ryszard Latowski i Renata Kwiatkowska. fot. Magdalena Kruszka


Marek Pacer zwrócił się do prezesa Zenona Zielińskiego. Pytał, dlaczego mimo obiecanej na końcu walnego zgromadzenia dyskusji z rolnikami, przerwał ją po tym jak wypowiedział się Adam Bleja.
- Od razu było „zamykam zebranie walne, zamykam dyskusję, do widzenia”. Co się takiego stało? - pytał Marek Pacer. - Byli nie tylko rolnicy z Ojrzanowa, ale też z innych wsi. Dlaczego pan ich zlekceważył? Wiem bardzo dobrze, że pan tak tylko ładnie mówi: „tak, tak, zrobimy, będzie dobrze, będzie dobrze”. A co się potem okazuje? Jakbym nie wszedł tam siłą, to nic bym nie powiedział, bo pan, panie Zieliński prowadził to walne zgromadzenie prowadził metodą białoruską.
- Ja tu nie przyszedłem po to, żeby mnie obrażano, do widzenia - powiedział Zenon Zieliński i wyszedł.
- Kolanem pan to dopychał wszystko - stwierdził jeszcze Marek Pacer. Stwierdził, że prezes nie dopuścił rolników do dyskusji na walnym zgromadzeniu, bo bał się, że ich głos usłyszą przedstawiciele różnych instytucji obecni na zebraniu. Stwierdził, że prezes wychodząc zachował się jak dziecko.
Ryszard Latowski wyjaśniał, że funkcja prezesa jest funkcją społeczną i nie ma za to wynagrodzenia. Ubiegły tok był mokry i pola były często zalewane, o co rolnicy mieli pretensje, a składki członkowskie nie wystarczają, żeby spełnić wszystkie oczekiwania.
- Każdy nerwowy, a my też nerwy mamy, bo dziesięciu czy dwudziestu dzwoni, a nie ma czym i za co zrobić wszystkiego, co by się chciało - powiedział Ryszard Latowski.
Pojawiły się też wątpliwości co do wynagrodzeń pracowników. W ubiegłym roku była to kwota 170.000 zł, a w tym roku 200.000 zł, podczas kiedy składek członkowskich rocznie jest 40.000 zł. Renata Kwiatkowska wyjaśniła, że kwota 200.000 zł to kwota, którą spółka otrzymuje z Powiatowego Urzędu Pracy na pracowników zatrudnionych do melioracji i do sprzątania miasta. Rocznie spółka zatrudnia około 40 osób. Długa dyskusja toczyła się także na temat czyszczenia poszczególnych kanałów i planu robót. Ryszard Latowski tłumaczył, że wszystkiego nie da się od razu zrobić, ale jeśli rolnicy będą zgłaszać pilne potrzeby meliorowania konkretnych rowów, to plan można zmienić. Rolnicy mieli pretensje, że nawet jeśli kanały są czyszczone, to pozostaje wielki urobek, który nie jest ani wywożony, ani rozgarniany.
- Jakby przyjechał jakiś amator, który się nie zna i spojrzał na to, to by powiedział, że te kanały zostały dopiero wykopane, taki wielki jest urobek - mówił Marek Pacer.
Ryszard Latowski przyznał, że jest problem z urobkiem, bo nie ma możliwości go wywieźć. Rolnicy sugerowali, że należałoby rozgarniać urobek jak tylko się go wydobędzie.
- Robi się tak, że tam, gdzie łopatę się wbije, tak kupkę się zostawia - mówił jeden z rolników. - Ani to nie jest rozgarnięte ani nic. Ciągnikiem nie można przejechać. Koparką jest sypnięte na kupkę i zostawione. Jest z przodu spych, można by to rozepchnąć. Wystarczy raz czy dwa razy i wyrównać. Każdy bronami sobie trochę poprawi, ale jak jest taka hałda, to nic nie da.
Ryszard Latowski podkreślił, że wydłuża to pracę, a po jakimś czasem można to zrobić jedynie glebogryzarką, a na bardziej zaawansowane prace w tym zakresie spółki nie stać. Nie przekonało to rolników.
W zebraniu wziął też udział Adam Bleja z Łabiszyna Wsi. Pytał, do kogo rolnik ma się udać, jeśli zarząd nie wypełnia zapisów w statucie. Podkreślał, że starostwo, które ma nadzór nad spółkami wodnymi, nie wspiera rolników w tym zakresie. Inni uczestnicy zebrania potwierdzili to. Pytał też, kto zajmuje się oceną stanu robót, kto jest meliorantem i kto ma wykształcenie melioracyjne, wiedzę w tym temacie czy umiejętności.
- U nas nie ma nikogo z wykształceniem meliorant - powiedział Ryszard Latowski. - Ja mam 1.400 zł wynagrodzenia, 500 zł tracę na paliwo i proszę mi powiedzieć, kto z państwa chciałby tak pracować. Jeśli mamy zatrudnić fachowca melioranta, to on będzie chciał 4-5 tysięcy złotych.
Adam Bleja zwracał też uwagę na to, że Ojrzanowo jest jedynym sołectwem, które tego typu zebranie zorganizowało i przybył do Ojrzanowa z innej wsi, dlatego, że w jego miejscowości tego typu zebrania się nie zwołuje. Rolnicy pytali też o możliwość organizowania zebrań wszystkich członków, a nie tylko delegatów. Tego typu zapis może pojawić się w statucie.
- Jakbym się nie wdarł na walne zgromadzenie, nie pomachał tym statutem, to do dzisiaj byłoby cicho sza, byłoby to przyklepane i o statucie by nie było mowy, byłoby wszystko w porządku - stwierdził Marek Pacer.
Rolnicy zostali poinformowani, że jako członkowie spółki wodnej mogą uczestniczyć w pracach nad statutem. Mogą wnosić też swoje uwagi, zgłaszać je bezpośrednio w biurze Gminnej Spółki Wodnej. Plany są takie, żeby wstępna wersja statutu została opracowana do końca czerwca. Zatwierdzać go będzie najpierw walne zgromadzenie delegatów, a potem starostwo. Nastąpi to na początku 2019 roku.
- Możemy zrobić też tak, że po połowie roku statut roześlemy do sołectw i członkowie będą mogli się z nim zapoznać - powiedziała Renata Kwiatkowska. - Na zebraniach w styczniu przyszłego roku będą zgłaszane kandydatury na delegatów. Dotyczy to nie tylko Ojrzanowa, ale także Jabłówka-Jabłowa, Smogorzewa-Łabiszyna Wsi. Wtedy już będą konkretne stanowiska.
Renata Kwiatkowska zapowiedziała, że w tych sołectwach, gdzie jest mniej członków, będą organizowane zebrania łączone. Agnieszka Kupis zapewniła, że poinformuje rolników, kiedy powstanie nowy statut, a w styczniu zorganizuje wybory na dwóch delegatów z Ojrzanowa.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1365 (15/2018)

W związku z nowelizacją ustawy Prawo telekomunikacyjne informujemy o korzystaniu przez stronę palukitv.pl z plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie.