Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President
Chcesz wysłać wiadomość do redakcji? Napisz na nasz adres e-mail

Najnowsze artykuły

loading...
Najnowsze artykuły

Najnowsze - uroczystości

loading...
Najnowsze - uroczystości

Najnowsze - w szkole

loading...
Najnowsze - w szkole

Najnowsze - na sygnale

loading...
Najnowsze - na sygnale

Najnowsze - sport

loading...
Najnowsze - sport
loading...
  Drogi
  Kultura
  Zdrowie
  Polityka
Joanna Spurka podczas ręcznego zmywania naczyń. Elektryczna zmywarka, która była w domu, przepaliła się w połowie sierpnia w wyniku problemów z prądem. fot. Karol Gapiński

Lokatorzy nie wiedzą, jak wysokie mogło być napięcie i dlaczego - choć wykręcili korki - prąd był nadal w gniazdkach. Enea Operator nie poczuwa się do winy i zrzuca ją na siłę wyższą oraz ingerencję poszkodowanych (lub osób trzecich) w instalację odbiorczą na budynku. Poszkodowani domagają się od firmy Enea odszkodowań za zniszczone urządzenia AGD i RTV.

Na ul. Dworcowej w Żninie, w bezpośrednim sąsiedztwie sklepu Bricomarche, stoi budynek mieszkalny. Znajdują się w nim 4 lokale gminne, a budynkiem zarządza spółka komunalna PUK w Żninie. Wieczorem 11 sierpnia ub.r., gdy nad Pałukami przetoczyła się nawałnica, wydawało się mieszkańcom tego budynku, że nie ucierpieli tak bardzo w wyniku kataklizmu, jak wielu innych żninian. Nawet wydawało im się, że nie ma akurat w ich przypadku większych szkód. Jedyne, co sprawiało wtedy trudność w domu, to fakt, iż zaraz po przejściu wiatru wyłączony został prąd. Podobnie było wtedy w większości żnińskich domów.
BEZPIECZNIKI
Eugenia Spurka, jedna z lokatorek budynku na ul. Dworcowej opowiada, że zaraz po tym, gdy wysiadł prąd, podjęta została w domu decyzja, aby wyłączyć dla bezpieczeństwa bezpieczniki. Tak też uczynili. - W pewnej chwili zauważyłam, że za drzwiami w łazience coś się pali. Jeszcze się nie położyłam spać i na szczęście w porę to zauważyłam. Jakim cudem się tam pali, skoro korki mamy wyłączone? - pomyślałam. Wchodzę do łazienki, żeby to sprawdzić, a tam pali się bojler elektryczny na ciepłą wodę. Był na nim ogień. Plastikowa obudowa zaczęła się topić i skapywać na podłogę. Coś było nie tak, skoro bojler na prąd się spalił, choć bezpieczniki mieliśmy wyłączone. Mógł się cały dom spalić - opowiada Eugenia Spurka.
Kobieta zaalarmowała domowników. Próbowali dodzwonić się do straży pożarnej i do energetyki, ale nie można się było połączyć. Było to spowodowane nawałnicą. Sami ugasili ogień, który powstał na obudowie zbiornika. Bojler został zdemontowany. Rankiem okazało się, że przepalony jest sterownik kotła do centralnego ogrzewania. Później okazało się, że nie działa również pralka.
NIEBIESKA LINIA
- Po kilku dniach, a dokładnie 15 sierpnia około południa, prąd został włączony, a niedługo później wyłączony. Po tym krótkim włączeniu okazało się, że przepaliły się kolejne urządzenia zasilane energią elektryczną. Włączyłam np. zmywarkę do naczyń, ale ona zabłysła taką niebieską poświatą, jak jakieś kosmiczne urządzenie i przestała działać. Inne urządzenia też przestały działać. Syn wyłączył bezpieczniki, ale mimo to prąd w gniazdkach nadal był. Nawet prostownik do ładowania akumulatora w samochodzie się przepalił. Do energetyki dzwoniliśmy wielokrotnie, ale nikt nie przyjechał. Co prawda normalny prąd oni włączyli po kilku godzinach, ale odbyło się to bez wizyty pogotowia energetycznego u nas w domu. Oni to naprawili za pomocą jakichś swoich ustawień w centrali energetycznej - opowiada dalej Eugenia Spurka.
W kolejnych dniach co prawda udało się niektóre urządzenia częściowo naprawić, ale nie wszystkie. Pralkę pożyczyli znajomi. Eugenia Spurka, a także dwóch innych najemców mieszkań w budynku na ul. Dworcowej, którym również prąd przepalił urządzenia, złożyli zgłoszenia szkody do Enea Operator. Uważają, że prawdopodobnie źle był podłączony prąd.
CIENKA ZIELONA LINIA
W zgłoszeniu roszczenia z tytułu odpowiedzialności cywilnej trzeba było podać nazwy i marki urządzeń, rok produkcji, rok zakupu, szacunkową wartość oraz koszty ewentualnej naprawy. Eugenia Spurka miała problemy z oszacowaniem wartości, bo sprzęty były kupowane na OLX. Podała więc orientacyjne straty w swoim mieszkaniu: bojler - 200 zł, sterownik do kotła c.o. - 210 zł (nowy), laptop acer BL50 - 250 zł, lodówka privileg eco - 250 zł, telewizor LG - 1.400 zł (co prawda telewizor działa, ale wskutek sierpniowej awarii na ekranie pojawiła się cienka, zielona, linia, która przecina obraz w pionie), zasilacz do x box - 55 zł, pralka - 250 zł, zmywarka ariston - 370 zł, telefon prestigio - 150 zł.
WINNI POSZKODOWANI
Jacek Kończal, kierownik działu majątku sieciowego w Rejonie Dystrybucji Mogilno w odpowiedzi na zgłoszone przez żniniankę roszczenia poinformował, że Enea Operator nie znajduje podstaw do uznania tych roszczeń. Kierownik przekazał, że przyczyną powstania szkody było działanie poszkodowanego lub innego z mieszkańców budynku przy ul. Dworcowej 12 w Żninie: [...] Zgodnie z kodeksem cywilnym (art. 435 paragraf 1), „Enea Operator“ sp. z o.o. jako prowadząca na własny rachunek przedsiębiorstwo wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, chyba, że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej, albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej[...]. Zdaniem Jacka Kończala, do powstania szkody doszło z winy poszkodowanego i Enea Operator nie ponosi za to odpowiedzialności.
ODWOŁANIE
Eugenia Spurka jest przekonana, że ona i domownicy nie ponoszą za powstałe szkody żadnej winy. Uważa też, że nawałnica 11 sierpnia (wtedy padł bojler) - to jedno, ale trzeba też pamiętać, że prąd o wysokim napięciu, który poprzepalał urządzenia, pojawił się w gniazdkach 15 sierpnia. - Rozmawiam na ten temat z moim byłym mężem, który jest z zawodu elektrykiem. On to technicznie tłumaczył. Według niego to był błąd po stronie „Enei“ - uważa Eugenia Spurka.
Dlatego wysłała odwołanie od decyzji odmawiającej przyjęcia roszczeń.
SIŁA WYŻSZA I WADY INSTALACJI
To odwołanie również nie zostało rozpatrzone pozytywnie. Zawiera jednak już szerszą interpretację. Enea Operator wskazuje, że zdarzenia z 11 sierpnia były spowodowane siłą wyższą, czyli porywami wiatru w przedziale 75-100 km, a nawet do 115 km na godzinę oraz opadami deszczu do 50 mm, także z gradem. Łamane były wieże i słupy energetyczne, a także drzewa - mimo iż znajdowały się poza pasem ochronnym linii elektroenergetycznych. Gałęzie spadając na owe linie uszkadzały przyłącza, łamały słupy oraz powodowały przepalanie się bezpieczników w stacjach transformatorowych, pozbawiając ich napięcia. Dlatego powstawały przerwy w dostawach energii, a także przepięcia w sieci i inne szkody wśród odbiorców prądu. W momencie kulminacyjnym prądu nie miało około 486.000 odbiorców. Zniszczeniu uległo ponad 7 tysięcy stacji transformatorowych i ponad 2,4 tysięcy słupów energetycznych.
Według Enea Operator, wszystkie szkody wynikłe w budynku przy ul. Dworcowej 12 w Żninie wskutek nawałnicy, nie podlegają roszczeniom, bo są rezultatem działania siły wyższej. Natomiast co do zdarzenia z 15 sierpnia 2017 r. Enea Operator - jak przekazał Jacek Kończal w piśmie do Eugenii Spurki - podtrzymuje stanowisko, iż przyczyną powstania szkody były wady instalacji odbiorczej. Z relacji bowiem pracowników Enei biorących udział w usuwaniu skutków nawałnicy wynika, że w linii napowietrznej zasilającej budynek przy ul. Dworcowej 12 oraz na przyłączu od słupa do budynku nie stwierdzono usterek.
(...) 11 sierpnia 2017 r. po przejściu nawałnicy doszło do przepalenia bezpiecznika w rozdzielnicy niskiego napięcia stacji transformatorowej w jednej z faz obwodu zasilającego między innymi budynek mieszkalny przy ul. Dworcowej 12 w Żninie. 15.08.2017 roku, po dokonaniu oględzin linii napowietrznej zasilającej wspomniany budynek mieszkalny oraz przyłącza od słupa do budynku, pracownicy „Enei Operator“ wymienili uszkodzony bezpiecznik. Niestety nowy bezpiecznik również uległ przepaleniu. Po ponownym dokonaniu szczegółowych oględzin urządzeń należących do spółki nie stwierdziliśmy żadnych nieprawidłowości i wymieniliśmy bezpiecznik jeszcze raz - tym razem przywróciliśmy napięcie w  linii zasilającej bez dalszych zakłóceń.
Z przedstawionego przez Odbiorcę opisu oraz materiałów fotograficznych, wynika, że było napięcie w przewodzie ochronno-neutralnym instalacji wewnątrz budynku. Pojawienie się napięcia nie mogło być spowodowane pracą naszej sieci, ponieważ nie usuwaliśmy tam od chwili zgłoszenia do dzisiaj tego typu usterek.
Naszym zdaniem, popartym również informacją od jednego z mieszkańcówa także elektryka z firmy administrującej budynkiem, w wewnętrznej instalacji budynku, która nie należy do spółki, a jest własnością właściciela/li nieruchomości dokonano manipulacji mogących być przyczyną opisywanego zjawiska. Poprzez nieprawidłowe połączenie przewodów w złączu domowym (bezpiecznikowym) będącym elementem wewnętrznej instalacji budynku, doszło do zwarcia, które prawdopodobnie doprowadziło do uszkodzenia urządzeń. Nie było to z winy „Enei Operator“, a poprzez ingerencję osób trzecich w wewnętrzną instalację domu, nie będącą własnością spółki. (...) - przekazała nam w odpowiedzi na nasze pytania na temat zdarzenia na ul. dworcowej 12 w Żninie Danuta Tabaka, rzecznik prasowy spółki Enea Operator w Poznaniu.
PUK NIE WIDZI WAD
Ponieważ z argumentacji podanej przez Enea Operator wynika, iż szkoda powstała z powodu wady instalacji odbiorczej, zapytaliśmy o to Dariusza Żurawickiego, prezesa spółki Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych w Żninie. To PUK bowiem jest zarządcą budynków z mieszkaniami gminnymi w Żninie, w tym budynku na ul. Dworcowej 12.
- Odnosząc się do sugestii zawartych w piśmie „Enea Operator“ w Poznaniu z dnia 18 stycznia 2018 r. (chodzi o odpowiedź na jedno z odwołań Eugenii Spurki, którą wystosował Rejon Dystrybucji w Mogilnie - przypis kg), że przyczyną szkody w lokalu położonym w Żninie przy ul. Dworcowej 12/2 była wada instalacji odbiorczej, pragnę poinformować, że instalacja odbiorcza w budynku w dniu zdarzenia i po przywróceniu zasilania była sprawna technicznie. Instalacja elektryczna w budynku po nawałnicy z dnia 11 sierpnia 2017 r.
nie wymagała interwencji ze strony pracowników Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych - przekazał prezes po konsultacji z elektrykiem PUK.
- Ja podtrzymuję, że to wynikło z błędu pracowników „Enea“. W swoich pismach do nich wysłałam też dokumentację zdjęciową z tego, jak mieliśmy prąd w gniazdkach, choć korki były wyłączone. Poza tym to musiało być duże napięcie, wyższe niż 220 V,
skoro nam i sąsiadom poprzepalało urządzenia. Oczekuję, że „Enea“ wypłaci nam odszkodowania. Zamierzam wezwać telewizję do nas, by to nagłośnić. Nie może być tak, że człowiek się zabezpiecza wykręcając korki, gdy są skoki napięcia. To podstawa. Jak jest burza, to się wyłącza źródło prądu i się wtedy ma pewność, że niczego nam burza nie zniszczy, jeśli chodzi o sprzęt elektryczny. My tak zrobiliśmy, a i tak nam szlag trafił wszystkie urządzenia na prąd. A PUK mogę tylko podziękować, bo pomogli nam po nawałnicy, gdy m.in. mieliśmy zniszczoną wskutek pożaru bojlera łazienkę - skwitowała Eugenia Spurka.
O zakończeniu sprawy poinformujemy.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1357 (7/2018)

W związku z nowelizacją ustawy Prawo telekomunikacyjne informujemy o korzystaniu przez stronę palukitv.pl z plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie.